Reklama

Reklama

Arka Gdynia. Trener Ireneusz Mamrot: Kluczem do sukcesu nasza dobra gra

Niedzielny mecz Ekstraklasy w Gdyni z Wisłą Kraków ma dla broniących się przed spadkiem piłkarzy Arki ogromne znaczenie. "Doceniamy klasę rywala, ale kluczem do zwycięstwa jest nasza dyspozycja i dobra gra" - powiedział trener gospodarzy Ireneusz Mamrot.

W poprzedniej kolejce gdynianie gładko ulegli w Warszawie liderującej Legii. Co prawda "Żółto-Niebiescy" już w 42. sekundzie objęli prowadzenie, ale ostatecznie zeszli z boiska pokonani 1-5.

"Nie pojechaliśmy się położyć i przegrać, jednak Legia ma najlepszych piłkarzy w Polsce. Takiej drużynie nie jest łatwo się przeciwstawić. Nie przywiązuję zbyt dużej wagi do statystyk, ale widać było w aspekcie gry indywidualnej, że gospodarze nas zdominowali. Rywale wygrywali większość pojedynków i byli zespołem lepszym. Żeby skutecznie powalczyć z nimi o punkty trzeba być bardzo dobrze zorganizowanym w defensywie i odpowiednio prezentować się pod względem fizycznym. Nie powiem, że nasze przygotowanie fizyczne jest złe, ale chciałbym, aby było lepsze. A tego z dnia na dzień nie da się poprawić" - ocenił.

Reklama

Niespełna 50-letni szkoleniowiec poprowadził gdynian w trzech ligowych spotkaniach, ale na razie nie zamierza dokonywać głębszej analizy zespołu.

"Wiem gdzie tkwi problem i gdybym zdecydowałbym się na szczerą wypowiedź wywołałbym burzę, a nie czas i miejsce ku temu. Pozytywy są takie, że ten zespół chce pracować i nie boi się pracy. Jestem bardzo zadowolony z zaangażowania, widać, że zawodnicy chcą się rozwijać. Sporo rzeczy trzeba poprawić, a nie ma na to czasu. Nie stwarzamy za wiele sytuacji, jednak w trzech ostatnich meczach zdobyliśmy, głównie po stałych fragmentach, sześć bramek. Tracimy natomiast, chociaż organizacja gry w defensywie poprawiła się, za dużo goli" - dodał.

Po 29 kolejkach arkowcy z dorobkiem 28 punktów plasują się na spadkowym 15. miejscu i do bezpiecznej 13. lokaty, którą zajmuje ich najbliższy przeciwnik, tracą sześć "oczek". W przypadku porażki "Żółto-Niebiescy" znajdą się jedną nogą w pierwszej lidze. Remis również niewiele im daje.

"Jesteśmy w dolnej ósemce i tym meczem rozpoczynamy rywalizację w grupie spadkowej, bo z Wisłą zmierzymy się jeszcze dwa razy. Oczywiście przegrana mocno skomplikuje naszą sytuację, ale najpierw zobaczmy jak ułoży się ostatnia kolejka rundy zasadniczej. Wszyscy skupiają się na krakowskiej drużynie, a są przecież inne zespoły, które mogą zostać włączone do walki o utrzymanie" - zauważył.

Szkoleniowiec Arki komplementuje "Białą Gwiazdę" i uważa, że gdyby nie słabszy okres w rundzie jesiennej ten zespół walczyłby obecnie o wyższe cele. Docenia także klasę Jakuba Błaszczykowskiego, który ma ogromny wpływ na postawę Wisły. Jest liderem tej drużyny nie tylko na boisku, ale również w szatni.

"W każdym jego zagraniu widać ogromną dojrzałość i ogranie, a zwłaszcza świetną decyzyjność. Gra co prawda bardziej ekonomicznie niż kiedyś, ale wciąż robi różnicę. Wie jak się zachować i bardzo dużo nadrabia mądrym ustawieniem. Błaszczykowski odgrywa w Wiśle kluczową rolę, ale nie możemy skupiać się tylko na jednym zawodniku, tym bardziej, że w tej ekipie nie brakuje dobrych piłkarzy. Myślimy jednak głównie o sobie, bo kluczem do zwycięstwa jest nasza dyspozycja i dobra gra" - podsumował.

9 listopada w pierwszym meczu pomiędzy tymi zespołami Arka triumfowała w Krakowie 1-0.

Autor: Marcin Domański

md/ co/

Ekstraklasa - wyniki, terminarz, tabela

Dowiedz się więcej na temat: Ireneusz Mamrot | Arka Gdynia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama