Reklama

Reklama

Arka Gdynia - Ruch Chorzów 3-0 w 3. kolejce Lotto Ekstraklasy

Arka Gdynia rozbiła Ruch Chorzów 3-0 w pierwszym meczu 3. kolejki Lotto Ekstraklasy. Bohaterem spotkania był Mateusz Szwoch, który asystował przy wszystkich golach.

Oceniaj występy piłkarzy w 3. kolejce Lotto Ekstraklasy

Krótko po pierwszym gwizdku sędzia Paweł Gil musiał przerwać mecz, bo fani Arki zasypali serpentynami pole karne rywali.

Chwilę po tym, jak gra została wznowiona, "Niebiescy" skontrowali, Miłosz Przybecki dał próbkę sprinterskich umiejętności na prawym skrzydle, dośrodkował i gdy wydawało się, że już nic nie uratuje Arki, Piotr Ćwielong poślizgnął się i nie wykorzystał okazji.

Reklama

Gospodarze objęli prowadzenie w 23. minucie, gdy ich akcję precyzyjnym strzałem sprzed pola karnego wykończył Dariusz Zjawiński.

Osiem minut później piłkarze Arki ograli rywali z prawej strony pola karnego, Mateusz Szwoch wrzucił piłkę w pole bramkowe, a Miroslav Božok uciekł obrońcy, lecz główkował obok słupka.

Chorzowianie grali niepewnie w defensywie i arkowcy dochodzili do kolejnych świetnych sytuacji strzeleckich. W 40. minucie tuż nad bramką z bliska główkował Zjawiński (kapitalne dośrodkowanie Szwocha z rzutu rożnego), a po chwili Ruch uratował Wojciech Skaba, który sparował piłkę na róg po "bombie" Yannicka Kakoko.

Krótko po zmianie stron "Niebiescy" groźnie skontrowali. Ćwielong wyłożył piłkę Przybeckiemu, ale pomocnika Ruchu zdążył w ostatniej chwili zablokować Dawid Sołdecki. W 55. minucie Mariusz Stępiński wpakował piłkę do bramki gdynian, ale sędzia nie uznał gola, bo snajper Ruchu tuż przed strzałem mocno odepchnął kryjącego go obrońcę.

Pięć minut później piłka po dośrodkowaniu odbiła się od ręki Mateusza Cichockiego. Sytuacja miała miejsce w polu karnym Ruchu, ale arbiter nie zdecydował się odgwizdać "jedenastki".

Chorzowianie grali lepiej niż w pierwszej części. Trener Waldemar Fornalik wzmocnił atak wprowadzając na boisko drugiego napastnika - Jakuba Araka, a jego zespół zaczął wypracowywać okazje strzeleckie. W 65. minucie stuprocentowej nie wykorzystał Ćwielong - nieczysto trafił w piłkę i spudłował z trzech metrów po wrzutce Patryka Lipskiego z wolnego. Ruch atakował, ale nadział się na kontrę i stracił drugiego gola. Drugą asystę zaliczył Szwoch, a w sytuacji sam na sam z bramkarzem do siatki trafił Miroslav Božok.

Kapitalny mecz rozgrywał Szwoch i w 81. minucie zaliczył trzecią asystę! Ograł dwóch rywali na lewym skrzydle i wyłożył piłkę wychodzącemu na czystą pozycję Rafałowi Siemaszce, który nie mógł zmarnować takiej okazji.

W 87. minucie na strzał zdecydował się Stępiński i piłka po rykoszecie odbiła się od słupka bramki Arki.

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

3. kolejka:

Arka Gdynia - Ruch Chorzów 3-0 (1-0)

Bramki: 1-0 Dariusz Zjawiński (23.), 2-0 Miroslav Božok (68.), 3-0 Rafał Siemaszko (81.).

Żółta kartka - Arka Gdynia: Mateusz Szwoch.

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów 10 099.

Arka Gdynia: Konrad Jałocha - Tadeusz Socha, Dawid Sołdecki, Michał Marcjanik, Marcin Warcholak - Marcus Vinicius (85. Adrian Błąd), Antoni Łukasiewicz, Yannick Kakoko (75. Adam Marciniak), Mateusz Szwoch, Miroslav Bożok - Dariusz Zjawiński (67. Rafał Siemaszko).

Ruch Chorzów: Wojciech Skaba - Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Mateusz Cichocki, Michał Koj - Miłosz Przybecki (70. Kamil Mazek), Łukasz Surma, Łukasz Hanzel (61. Jakub Arak), Patryk Lipski, Piotr Ćwielong (84. Łukasz Moneta) - Mariusz Stępiński.

Po meczu powiedzieli:

Waldemar Fornalik (trener Ruchu Chorzów): - Mecz mógł się dla nas kapitalnie rozpocząć, ale po dośrodkowaniu Przybeckiego poślizgnął się Ćwielong. Spotkanie od pierwszych minut nabierało tempa i Arka zaczęła grać swoją niewygodną piłkę, przed którą nie jest łatwo się obronić.

- Szybko i łatwo straciliśmy bramkę i po tej sytuacji gospodarze zaczęli grać odważniej. Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, ale znowu nie wykorzystaliśmy dogodnej okazji. Później gra toczyła się pod nasze dyktando, atakowaliśmy bramkę rywali. Postawiliśmy na dwóch napastników. Nasze akcje stawały się coraz groźniejsze, ale gol na 2-0 zamknął mecz. Przegraliśmy go z kretesem, ale wiemy gdzie tkwią nasze problemy i musimy sobie z nimi poradzić.

Grzegorz Niciński (trener Arki Gdyni): - Jest mi bardzo miło, że mogę siedzieć obok trenera Fornalika. Dla mnie to nowość, że mam okazję występować w ten sposób z topowymi szkoleniowcami. Chyba niewiele osób spodziewało się, że w dwóch meczach na własnym stadionie, poprzednio graliśmy z Wisłą Kraków, zdobędziemy komplet punktów, a nasz bilans bramkowy będzie 6-0. Obawialiśmy się kontr chorzowian, jednak po golu na 2-0 dostaliśmy skrzydeł. Przy dopingu takich kibiców, jakich mamy, nie można jednak grać inaczej.

- Cieszymy się ze zwycięstwa, ale mamy też świadomość, że popełniliśmy w tym spotkaniu błędy, po których goście mieli swoje sytuacje. Pamiętamy również, że przed nami wiele meczów. Musimy również zdobywać punkty na wyjeździe, bo naszym głównym celem nadal jest utrzymanie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL