Reklama

Reklama

  • 1 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 3 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 5 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 6 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 7 .Cracovia (1 pkt.)
  • 8 .Górnik Łęczna (1 pkt.)

Arka Gdynia opuszcza Ekstraklasę. A jeszcze trzy lata temu zespół wznosił puchar

W 2017 roku Arka sensacyjnie zdobyła Pucharu Polski, zaraz potem zmieniła właściciela. Wtedy wszystko zaczęło się psuć.

Po czterech sezonach Arka Gdynia żegna się z Ekstraklasą. Dla niektórych beniaminków zderzenie z najwyższą klasą rozgrywek bywa bolesne, ale paradoksalnie, dla gdynian najlepszym sezonem był ten pierwszy - 2016/17. "Żółto-Niebiescy" w miarę komfortowo utrzymali się w lidze, a jako zupełnie niespodziewany bonus - zdobyli Puchar Polski po sensacyjnej wygranej w finale z Lechem Poznań 2-1. Bramka Rafała Siemaszko i przemowa przed dogrywką Krzysztofa Sobieraja na zawsze weszły do historii Arki Gdynia.

Trofeum smakowało jeszcze lepiej, gdy miesiąc po jego wzniesieniu okazało się, że zdobycie Pucharu pozbawiło miejsca w rozgrywkach europejskich sąsiadów z Lechii Gdańsk, którzy zajęli w lidze czwarte miejsce.  Powstał wtedy żart mówiący, że w Gdańsku piwo pije się z plastikowych pojemników, gdyż wszystkie puchary są w Gdyni. Arka w kwalifikacjach europejskich pucharów nie przyniosła wstydu, gdy dopiero w doliczonym czasie uległa faworyzowanemu, duńskiemu Midtjylland.

Reklama

Latem 2017 roku zdobywcy Pucharu Polski zmienili właściciela - nowym została rodzina Midaków. I właśnie wtedy wszystko zaczęło się psuć. Póki drużynę prowadził trener Leszek Ojrzyński wyglądała ona przyzwoicie, w maju 2018 roku znów znalazł się w finale Pucharu Polski, gdzie tym razem uległa Legii Warszawa 1-2.

Ojrzyński mówił Interii (więcej TUTAJ), co było powodem jego odejścia:

- W maju 2018 roku przegraliśmy finał Pucharu Polski z Legią, już wcześniej słyszałem niezadowolenie ze stylu, jaki prezentujemy. Właściciel miał inny pomysł na klub, chciał go wprowadzić do krajowej czołówki. Tych panów już w Gdyni nie ma.

Zarządzanie gdyńskim klubem przez Midaków to jedna wpadka za drugą. Zaczęło się od nie przedłużenia kontraktu z Ojrzyńskim i zatrudnienia trenera Zbigniewa Smółki. Okazało się, że lepsze jest wrogiem dobrego. Po serii 13 meczów bez wygranej Smółka, w kuriozalny sposób został zwolniony kilka godzin przed meczem derbowym. Zastąpił go znany ligowy ratownik Jacek Zieliński, który zadanie wypełnił i utrzymał dla Gdyni Ekstraklasę. Kryzys jednak narastał. Jego apogeum było ogłoszenie na początku roku 2020 decyzji o zaprzestaniu finansowego wspierania Arki przez Miasto Gdynia.

Lekkomyślna polityka Ppństwa Midaków doprowadziła do tego, że kasa, sensownie prowadzonego wcześniej klubu, zaczęła na początku roku 2020 świecić pustkami. Dosłownie nazajutrz po odejściu prezesa zarządu Arki Wojciecha Pertkiewicza latem 2019 roku finansowe okowy zostały rozluźnione i podpisany został kontrakt z Marko Vejinoviciem. Gracz ten otrzymał pensję w wysokości 140 tysięcy złotych miesięcznie. To ponad trzykrotnie więcej niż średnio otrzymywali do tej pory gracze Arki. Następca Pertkiewicza, Grzegorz Stańczuk wytrzymał w Gdyni trzy miesiące, w ciągu których nie znalazł nici porozumienia z właścicielami.

Pandemia pogorszyła i tak krytyczną sytuację. Gdy na połowę maja szykowany był do sądu wniosek o upadłość piłkarskiej spółki, dosłownie na kilka dni przed terminem klub został uratowany przez rodzinę Kołakowskich. Właścicielem i prezesem jest dziś Michał Kołakowski syn Jarosława - agenta piłkarskiego reprezentującego m.in. Kamila Glika.

Jednym z pierwszych ruchów nowych właścicieli było zatrudnienie trenera Ireneusza Mamrota, trenera z niewątpliwie wyrobioną marką ligową. Arka walczyła, tego nie można odmówić, pechowo przegrała kilka spotkań, ale było już za późno. Ponadto Arkowcy mieli pecha, że w bieżącym sezonie Ekstraklasy w ramach jej reorganizacji opuszczają aż trzy zespoły.

Na pogłębione analizy przyjdzie czas. Na razie wiadomo, że Arka będzie próbowała wrócić do Ekstraklasy w zmienionym składzie personalnym. Nie chodzi tylko o piłkarzy, a o administrację klubu i pion szkoleniowy. Po przyjrzeniu się umowom dotychczas zawartym nowi właściciele wręczyli wypowiedzenia większości pracowników oraz zaproponowali zmienione wynagrodzenie trenerom grup młodzieżowych. Współpracę z Arką zakończył Michał Globisz, ostatnio pełniący funkcję doradcy zarządu ds. sportowych. Lokalnemu portalowi trójmiasto.pl Globisz mówił bez ogródek: - Całe zło zaczęło się, gdy przyszli ludzie, którzy nikogo nie słuchali - jednoznacznie wskazując na rodzinę Midaków.

Nie jest również pewne jak długo zostanie w Arce Janusz Kupcewicz (więcej TUTAJ), legenda klubu, a ostatnio jej skaut. 

MS

Dowiedz się więcej na temat: Arka Gdynia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje