Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (0 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (0 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (0 pkt.)
  • 7 .Podbeskidzie B.-B. (0 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (0 pkt.)

​Arka Gdynia - Łódzki KS 3-2 w 35. kolejce Ekstraklasy

W szalonym meczu spadkowiczów Arka Gdynia pokonała na własnym stadionie ŁKS 3-2. Gospodarze do przerwy prowadzili już trzema bramkami, lecz w drugiej odsłonie łodzianie zdołali się podnieść po bramkach piłkarzy, którzy weszli z ławki. ŁKS nigdy nie wygrał w lidze w Gdyni, dziś tej fatalnej passy przełamać nie zdołał.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Arka Gdynia - Łódzki KS

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Mecz spadkowiczów z Ekstraklasy nie był wolny od podtekstów. Najważniejszym z nich był fakt, iż gości z Łodzi prowadził Wojciech Stawowy, o którym w latach 2006-08 śpiewano w Gdyni, że to "najlepszy trener ligowy". Co więcej, gdy na jesień 2019 roku Arka Gdynia szukała następcy Jacka Zieliński, Stawowy był bardzo mocną kandydaturą. Ostatecznie szkoleniowcem gdynian został wówczas Serb Aleksandar Rogić.

Rogicia też już w Arce nie ma, zastąpił go Ireneusz Mamrot, który na przedmeczowej konferencji zapowiadał zmiany w składzie i postawienie w większym stopniu na młodych polskich piłkarzy. Słowa dotrzymał, szansę debiutu otrzymał 20-letni Dawid Markiewicz.

Spotkanie lepiej zaczęli arkowcy. Dobrą okazję miał Marcus da Silva, który dopiął swego w 20. minucie, gdy otworzył wynik. Stało się to po doskonałym dośrodkowaniu Adama Marciniaka, wychowanka ŁKS-u. Napór Arki trwał. W 32. minucie Mateusz Młyński trafił w poprzeczkę po rykoszecie, chwilę później Arkadiusz Malarz obronił mocne uderzenie głową Maciej Jankowskiego po rzucie rożnym.

Jedyny celny strzał gości w pierwszej części nastąpił w 37. minucie - Pirulo udrzeał głową po dośrodkowaniu Adama Ratajczyka. Tylko instynktowna obrona Pavelsa Steinborsa zapobiegła wyrównaniu. Chwilę później potwierdziła się stara piłkarska prawda, mówiąca o tym, że niewykorzystane okazje mszczą się - i to podwójnie.

Najpierw Maciej Wolski w polu karnym faulował najlepszego na boisku Marcusa, piłkę 11 metrów od bramki ustawił Michał Nalepa i pewnym strzałem podwyższył na 2-0. To nie koniec strzelania w pierwszej połowie. Centrujący z narożnika boiska Nalepa trafił prosto na głowę Adama Dancha, a z bliska formalności dopełnił Maciej Jankowski. To ósmy gol "Jankesa" w sezonie, zrównał się z najlepszym do tej pory strzelcem Arki, Marko Vejinoviciem. To było kompromitujące dla obrony ŁKS-u 45 minut.

Dowiedz się więcej na temat: Arka Gdynia | Łódzki KS | PKO Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje