Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 2 .Legia Warszawa (23 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (18 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Arka Gdynia - Korona Kielce 2-0 w meczu 1/16 finału Pucharu Polski

Po bardzo przeciętnym spotkaniu Arka Gdynia zasłużenie melduje się w najlepszej szesnastce Pucharu Polski. W drugim meczu 1/16 finału Puszcza Niepołomice pokonała GKS 1962 Zagłębie 2-0.

Ostatni przed dzisiejszym mecz obie drużyny zagrały odpowiednio dwa (Arka) i trzy (Korona) tygodnie temu. To było widać, rywale formą nie zachwycili, wiele było fauli i niedokładności. Najważniejsze jednak, że pucharowy mecz Arki z Koroną w ogóle się odbył, ostatnio w naszym kraju więcej spotkań jest przekładanych niż rozgrywanych.

Reklama

W Gdyni zmierzyły się dwa zespoły, które w zeszłym jeszcze sezonie grały jeszcze w Ekstraklasie. Oba zostały mocno przebudowane, mniej boleśnie przebiega modernizacja Arki, który liczy się w I-ligowej czołówce, Korona telepie się w ogonie ekstraklasowego zaplecza.

W Arce w podstawowym składzie było sześciu zawodników, którzy kopali w żółto-niebieskich barwach  na najwyższym szczeblu rozgrywek. Po przeciwnej złocisto-krwistej stronie takim osiągiem mogło się pochwalić tylko trzech piłkarzy: utalentowany 16-letni Iwo Kaczmarski, bramkarz Jakub Osobiński i kapitan drużyny 35-letni Nowozelandczyk pochodzenia greckiego Themistoklis Tzimopoulos. I właśnie ten piłkarz przerwał średnio składną kopaninę w 17. minucie ewidentnym faulem w polu karnym. Faulowany był Mateusz Młyński, a rzut karny na bramkę pewnym strzałem zamienił Marcus da Silva. To jego 57 gol dla Arki. Tym samym 36-letni skrzydłowy wyszedł na trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców w historii gdyńskiego klubu.

W drugiej części spotkania obraz gry uległ zmianie głównie za sprawą gospodarzy z Arki. W 52. minucie najlepszy na placu gry w tym marnym widowisku Młyński idealnie wyłożył piłkę przed bramkę Maciejowi Jankowskiego, ale "Jankesowi" zabrakło milimetrów niczym Anglikowi Paulowi Gascoigne w półfinale mistrzostw Europy z Niemcami w 1996 roku. Chwilę potem strzał Marcusa w idealnej sytuacji obronił Osobiński, który równie dobrze spisał się przy kolejnej próbie Juliusza Letniowskiego. To wszystko przed upływem kwadransa drugiej połowy, co świadczy że zwłaszcza gospodarze zaczęli po przerwie uwijać się bardziej żwawo.

Gdy druga bramka dla Arki wisiała na włosku, drugą żółtą kartkę otrzymał Bartosz Kwiecień, który w przeszłości dość długo występował w Koronie Kielce. Za moment powinno być 1-1. Wysoko w górę wyszedł Emile Thiakane, uderzył głową, ale tuż obok świątyni Kacpra Krzepisza. Gdyński golkiper byłby bez szans, gdyby Senegalczyk trafił w bramkę. Ta okazja zemściła się w 76. minucie, gdy Jankowski wykorzystał swój podbramkowy spryt i strzałem w "długi róg" pokonał bramkarza Korony Kielce. 2-0! Gościom nie pomogła nawet nietypowa, potrójna zmiana w 87. minucie, do końca gry wynik nie uległ zmianie. Arka Gdynia zasłużenie zameldowała się w kolejnej rundzie chociaż formą nie zachwyciła.

W drugim środowym meczu 1/16 finału Puszcza Niepołomice pokonała GKS 1962 Zagłębie 2-0. W 38. minucie wynik otworzył Hubert Tomalski, a w 86. rzut karny wykorzystał Marcin Stefanik. Z kolei w 69. minucie czerwoną kartką został ukarany Jakub Bartosz.

Maciej Słomiński, Gdynia

Dowiedz się więcej na temat: Arka Gdynia | Korona Kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama