Reklama

Reklama

Kartka z kalendarza. 29 października 1978 roku. Legia Warszawa - Odra Opole 3-5

Gdy Odra była większa od Wisły. Przypominamy najlepszy mecz w historii Odry Opole, spotkanie który wywindowało Antoniego Piechniczka na stołek selekcjonera.

1978 był rokiem, w którym PRL osiągnął wiek chrystusowy, chociaż pewnie czerwoni bezbożnicy w ten sposób na to nie patrzyli, a wręcz przeciwnie. Piję do tego, że można było powoli cały kraj traktować jak jedność; wcześniej tzw. Ziemie Odzyskane były traktowane nieco po macoszemu, a po trzech dekadach można je było uznać za w pełni zaimplementowane. Miało to również odzwierciedlenie w składzie piłkarskiej ekstraklasy. W sezonie po argentyńskim mundialu na 16 uczestników, było aż pięciu z ziem północno-zachodnich, w tym dwie z Bytomia, po jednej ze Szczecina, Wrocławia i Opola.

Reklama

I właśnie o tym ostatnim mieście i pochodzącej z niego Odrze będzie ta opowieść. Już w 1953 roku, czyli niecałą dekadę po przyłączeniu Opola do macierzy, Budowlanym (tak się wtedy mówiło na Odrę) udało się awansować do najwyższej klasy rozgrywek. W międzyczasie Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatnio. W 1962 roku w strugach deszczu na stadionie przy ulicy Oleskiej finiszował jeden z etapów Wyścigu Pokoju.

Potem Odrze szło ze zmiennym szczęściem. W 1964 roku udało się stanąć na najniższym podium mistrzostw Polski, a w 1977 roku zdobyć jedyne do dziś trofeum w historii klubu - nieco enigmatyczny Puchar Ligi. 16 zespołów ekstraklasowych zostało podzielonych na cztery grupy, zwycięzcy awansowali do półfinałów. W jednym z nich Odra 7-4 (!!!) po dogrywce pokonała poznańskiego Lecha. W normalnym czasie było 3-3, mimo że opolanie przegrywali już 0-3. Aż cztery gole dla wygranych zdobył tata Miroslava Klose, Józef.

W finale podopieczni Antoniego Piechniczka pobili łódzki Widzew 3-1, w nagrodę awansując do Pucharu UEFA. Z Antonim Piechniczkiem związana jest złota era opolskiego klubu. Odra jesienią 1978 roku stała się rewelacją ligowych rozgrywek, gdy czekał ją test przy Łazienkowskiej. Przed spotkaniem z Legią piłkarze z Opola wygrali pięć kolejnych spotkań, co oznaczało awans na czwarte miejsce w tabeli.Legia z kolei przed meczem z Odrą zajmowała trzecią pozycję w tabeli, mając tyle samo punktów co lider - Ruch Chorzów.

Trener Andrzej Strejlau miał do dyspozycji zespół gwiazd, z których największą był oczywiście kapitan Kazimierz Deyna, dokładnie rok wcześniej wygwizdany przy okazji gola strzelonego bezpośrednio z rzutu rożnego w meczu Polska - Portugalia na Stadionie Śląskim. "Kaka" nosił się z zamiarem zmiany barw klubowych i, jak się miało okazać, gole strzelone Odrze były ostatnimi w koszulce z czarną "elką" w oficjalnym meczu. Przed spotkaniem z Odrą przesądzone było również odejście z Legii innego zasłużonego piłkarza tego klubu: "Nowak Tadeusz to Legii jest Prometeusz" - śpiewali kibice, ale trener Strejlau miał inne zdanie.

W pierwszej połowie wszystko układało się zgodnie ze scenariuszem. Deyna strzelił jedną bramkę, drugą wyłożył Markowi Kuście. Łatwe 2-0. W przerwie trener Piechniczek dokonał zmian w ustawieniu, a gospodarze na drugą część meczu wyszli zbyt pewni siebie, co goście skrzętnie wykorzystali. Na efekty nie trzeba było długo czekać - Alfred Bolcek strzelił kontaktowego gola już cztery minuty po wznowieniu gry.

A o tym, co się stało następnie, Józef Młynarczyk opowiada do dziś.

"Grałem przeciwko najlepszym piłkarzom świata i nikt nie wrzucił mi piłki za «kołnierz» tak, jak zrobił to Kaka" - wspominał.

Gole strzelone Odrze Opole były ostatnimi, jakie Deyna zdobył dla Legii w meczu ligowym. Niebawem czekała go przeprowadzka do Anglii, w której miał reprezentować barwy Manchester City. Rok później, 18 września 1979 roku, cała Polska żegnała uroczyście ikonę Legii Kazimierza Deynę, który przyjechał na stadion przy ulicy Łazienkowskiej ze swoją nową drużyną - MC. Wówczas to ponad 25-tysięczny tłum skandował tylko jedno hasło: "O Kaziu, o Kaziu, Kaziu wróć, do Legii wróć...!", na melodię szlagieru znanego z Radia Złote Przeboje.

Ale na razie jesteśmy jeszcze w roku 1978. Mimo takiego spadającego liścia piłkarze Odry nie złożyli broni. Chwilę po strzale Deyny Bolcek znów zdobył kontaktowego gola. W 57. minucie napastnik Odry skompletował klasyczny hat-trick, wykorzystując prezent obrońców Legii. W tym momencie gospodarze stanęli w miejscu, a goście pokazali, że nie urządza ich remis. Gol Wiesława Korka w 62. minucie dał piłkarzom z Opola prowadzenie, a w 65. minucie gry Wojciech Tyc, ustalił wynik meczu na 5-3.

Dramaturgię warszawskiego meczu docenili dziennikarze. Alfred Bolcek (nazywany przez Piechniczka "Ferrari") dostał najwyższą możliwą notę - "10" - od dziennikarzy katowickiego "Sportu", a w drużynie kolejki "Przeglądu Sportowego" znalazło się aż czterech graczy Odry: Wójcicki, Pszenniak, Bolcek i Tyc oraz Deyna z Legii.

Co o tym spotkaniu mówił w swej biografii Włodzimierz Smolarek, niestety już świętej pamięci:

"(...) grałem w Legii ostatnie dwa mecze, które znów będą miały duże znaczenie dla całej polskiej piłki. Graliśmy w Warszawie z Odrą Opole i do przerwy prowadziliśmy 2-0. W drugiej połowie w ciągu siedemnastu minut ustalił się końcowy wynik tego spotkania. Przegraliśmy 3-5. Co to był za mecz! Deyna strzelił w polskiej lidze wówczas ostatnie dwie bramki. Ale jakie bramki! Takie, że grający wówczas w Odrze Józek Młynarczyk zawsze wspominał, że już nigdy później nie przytrafiło mu się coś takiego. Po strzale Deyny widział, jak leciała piłka, jednak nie zorientował się, kiedy znalazła się za jego plecami. W Odrze obok Józka grał wówczas Romek Wójcicki, a trenerem był Antoni Piechniczek. Stadion Legii zapełniony był działaczami z PZPN. Mecz był widowiskowy i z tych, których się tak szybko nie zapomina. Poszła fama, że ten Piechniczek to niezły fachura, skoro potrafił poskładać jakąś tam Odrę, która nie przyjechała na Łazienkowską tylko po to, aby wybijać piłkę jak najdalej od własnej bramki. To jest trener z dobrą ręką, wyczuciem, intuicją. Dla wielu był to mecz, który pomógł Piechniczkowi, gdy dwa lata później wybierano selekcjonera reprezentacji".

Dodajmy, że w latach 70. transmisje drugiej części spotkania były praktykowane dość często. Również drugą połówkę kultowego meczu Legia Warszawa - Odra Opole 3-5 z 29 października 1978 r. relacjonowała TVP i była to... ta lepsza połowa w wykonaniu Odry. Czy był to najlepszy mecz w historii Odry Opole? Ichnie Wembley? Albo ten, albo ten o dwa sezony wcześniejszy, gdy przy Oleskiej Lech Poznań został zlany aż 7-1.

Pozostałe wyniki 13 kolejki I ligi sezonu 1978/79
ŁKS - Polonia Bytom 1-0 (Miłoszewicz 10)

Lech Poznań - GKS Katowice 3-1 (Skurczyński 15, Okoński 66, R.Chojnacki 71 - Kuta 84)

Zagłębie Sosnowiec - Gwardia Warszawa 2-1 (Mazur 42, Dworczyk 82 - Kowalczyk 55)

Szombierki Bytom - Stal Mielec 1-0 (Byś 77)

Pogoń Szczecin - Widzew Łódź 1-1 (Kensy 2 - W.Dąbrowski 85)

Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław 3-1 (Wira 9, Kalinowski 73s, Mikulski 90 - Faber 82)

W ostatnim jesiennym meczu Odra pokonała Ruch Chorzów 3-1 - zwycięstwo zapewniło opolanom mistrzostwo pierwszej rundy, pierwsze (i ostatnie) w historii! Runda wiosenna była czasem straconym, a piłkarze w niewytłumaczalny sposób zaprzepaścili przewagę nad rywalami i zakończyli rozgrywki na piątej pozycji.

Po odejściu trenera Piechniczka latem 1979 roku Odra występowała w pierwszej lidze zaledwie przez dwa sezony, osiągając coraz słabsze wyniki. Z klubu zaczęli odchodzić piłkarze: Wójcicki do Śląska Wrocław, Młynarczyk do Widzewa, Adamiec do Lecha. Do dziś w Opolu nie oglądają ekstraklasy...

29.10.1978 (godz.13:00), Warszawa (Stadion Wojska Polskiego), Legia Warszawa - Odra Opole 3-5

Bramki: Deyna 8, 52, Kusto 43 - Bolcek 49, 54, 57, Korek 62, Tyc 65

Legia: Krzysztof Sobieski - Adam Topolski, Tadeusz Cypka (64. Paweł Janas), Waldemar Tumiński, Stanisław Sobczyński - Janusz Baran, Kazimierz Deyna, Lesław Ćmikiewicz - Marek Kusto, Krzysztof Adamczyk (64. Krzysztof Lasoń), Włodzimierz Smolarek

Odra: Józef Młynarczyk - Franciszek Rokitnicki, Józef Adamiec, Roman Wójcicki, Tadeusz Podgórny - Wiesław Korek, Jerzy Tkaczyk, Andrzej Pszenniak - Mirosław Misiowiec, Wojciech Tyc (85. Wiktor Morcinek), Alfred Bolcek

Żółta kartka: Podgórny
Sędziował: Jerzy Świstek (Przemyśl)

Maciej Słomiński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL