Reklama

Reklama

Wierietielny: To była najłatwiejsza edycja

W niedzielę Justyna Kowalczyk po raz czwarty z rzędu wygrała Tour de Ski. Metę ostatniego etapu na szczycie Alpe Cermis w Val di Fiemme osiągnęła o 27,9 s przed Norweżką Therese Johaug. "To była najłatwiejsza edycja" - przyznał trener Aleksander Wierietielny.

Polska Agencja Prasowa: Kowalczyk na starcie miała ponad dwie minuty przewagi nad Norweżką Therese Johaug. Jaki był plan na ostatni etap?

Reklama

Aleksander Wierietielny: - Mówiłem już wcześniej, że komfortowa przewaga to pięć minut, a nie dwie. Od początku trzeba było uciekać. Oczywiście w sposób kontrolowany, nie można było pozwolić, by Johaug za bardzo się zbliżyła.

Był jakiś krytyczny moment, w którym obawiał się pan, że Kowalczyk może nie wygrać?

- Dokładnie monitorowaliśmy przewagę. W pewnym momencie spadła do 36 s, ale niedługo później znów było ponad 40. Od tej chwili wiedziałem, że Justyna wygra. To jest bardzo ważny moment, gdy zawodniczka, która goni przestaje odrabiać stratę. Wiedziałem, że już do końca Justyna utrzyma przewagę i się uspokoiłem.

Jak ocenia pan cały Tour?

- Wydaje mi się, że to była najłatwiejsza edycja. Nie mieliśmy większych problemów, nie było słabszych, kryzysowych dni. Przed zawodami nie zapowiadałem, że Justyna na pewno wygra, bo gdyby to się nie potwierdziło, to byłaby afera. Wiedziałem jednak, że Justyna jest bardzo mocna. Ona miała podczas zgrupowań cięższe treningi nawet od tego ostatniego etapu.

Podtrzymuje pan, że za rok Kowalczyk w Tour de Ski nie wystartuje?

- Wiem co mówiłem, ale nic definitywnie jeszcze nie postanowiliśmy. Mamy na podjęcie decyzji prawie rok.

W lutym Kowalczyk znów będzie rywalizowała w Val di Fiemme, ale w mistrzostwach świata. Po Tour de Ski chyba może mieć dobre przeczucia?

- Tour był dla nas świetnym treningiem i można powiedzieć, że Justyna spisała się na piątkę. Co będzie za półtora miesiąca zobaczymy. Na pewno będziemy walczyć, może coś się uda zdobyć.

Plany na najbliższe dni?

- Do czwartku zostajemy w Val di Fiemme. Będziemy normalnie trenować. Trzeba odbudować siłę, wytrzymałość. Podczas Touru Justyna miała zbyt dużo odpoczynku. Musi wziąć się do roboty.

Zaskoczyło pana, że Kowalczyk wygrała po raz czwarty z rzędu plebiscyt "Przeglądu Sportowego" i Telewizji Polskiej na najlepszego sportowca 2012 roku?

- Byłem zaskoczony. Dostałem informację o tym późno w nocy. W tym plebiscycie najważniejsza jest popularność, a nie wynik sportowy. Ale trzeba przyznać, że Justyna wyniki też miała dobre.

Z Val di Fiemme Wojciech Kruk-Pielesiak

Dowiedz się więcej na temat: aleksander wierietielny | Justyna Kowalczyk | Tour de Ski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje