Reklama

Reklama

Wierietielny: Justyna jęczy jak staruszka

Zakończyło się kolejne zgrupowanie przygotowujące Justynę Kowalczyk do sezonu olimpijskiego. W estońskiej Otepaeae nasza zawodniczka zrealizowała wszystkie cele treningowe, a to, że przygotowania idą zgodnie z planem potwierdził jej występ w crossie na 3 km, w którym uzyskała czas lepszy niż dwanaście miesięcy temu. Trener Aleksander Wierietielny opowiada o tym, czy można z tego wyciągnąć jakieś wnioski dotyczące formy jego podopiecznej.

Czy po teście w biegu u Anatolija Smiguna można wyciągnąć wnioski, że Justyna jest w lepszej formie niż rok temu?

- Rzeczywiście można tak stwierdzić. Poprawiła się na trasie w Otepaeae o 16 sekund, a na trzech kilometrach to dużo. Muszę powiedzieć, że od początku przygotowań przykłada się do treningów. Razem z Maćkiem znakomicie cały czas pracują, on w tym sprawdzianie był lepszy o ponad minutę w stosunku do roku poprzedniego i to też świadczy o tym, jak dobrze razem z Justyną trenują. W Estonii całe zgrupowanie było bardzo udane. Mieliśmy znakomitą pogodę i ogólne warunki do ciężkich zajęć. Zrealizowaliśmy cały plan treningowy - powiedział Wierietielny, cytowany na oficjalnej stronie Justyny Kowalczyk.

Reklama

Zdaniem trenera naszej zawodniczki, ostatnie trzy zgrupowania były bardzo ciężkie. - Teraz Justyna czuje ten cały wysiłek, można żartobliwie powiedzieć, że jęczy jak staruszka. Tu ją boli, tam strzyka, ale po tak dużym wysiłku to jest najzupełniej naturalne. Po zgrupowaniu w Estonii była na konsultacjach u dra Śmigielskiego w Warszawie, żeby wszystko dokładnie sprawdzić. Na szczęście ogólnie zdrowie nam dopisuje - cieszy się Wierietielny.

Teraz czas na odpoczynek?

- To, że nie jesteśmy na zgrupowaniu nie oznacza lenistwa. Justyna zresztą nie mogłaby zrobić czegoś takiego, że przez kilka dni nie ruszałaby się wcale. To byłoby złe dla jej zdrowia. Dlatego w tym czasie będzie biegać, jeździć na rowerze, na pewno przyjedzie też do Zakopanego na zajęcia na nartorolkach - mówi o planach Kowalczyk jej trener.

- A 1 sierpnia wsiadamy w samolot i lecimy do Nowej Zelandii. Wiemy, że jest tam dużo śniegu i będziemy mieć dobre warunki do treningu - zakończył Wierietielny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje