Reklama

Reklama

Therese Johaug mistrzynią świata na 30 kilometrów

Therese Johaug królową nart! To był jej wielki dzień. Zdeklasowała rywalki, prowadząc od siódmego kilometra i pewnie wygrała bieg na 30 kilometrów techniką klasyczną na mistrzostwach świata w szwedzkim Falun. 17. miejsce zajęła Justyna Kowalczyk. To trzecie złoto Johaug w Falun.

Srebrny medal wywalczyła inna Norweżka Marit Bjoergen, a brązowy Szwedka Charlotte Kalla.

Reklama

Druga z Polek Kornelia Kubińska nie ukończyła rywalizacji.

Tydzień temu Kowalczyk wraz z Sylwią Jaśkowiec wywalczyła brązowy medal w sprincie drużynowym "łyżwą", ale w biegu na 30 kilometrów nie dała rady walczyć o czołówkę.

W 2010 roku podczas igrzysk olimpijskich w Vancouver nasza mistrzyni sięgnęła po złoty medal na 30 kilometrów "klasykiem". Wówczas Kowalczyk wygrała o włos na finiszu z Marit Bjoergen.

Rok wcześniej polska zawodniczka zdobyła złoty medal mistrzostw świata w Libercu na tym samym dystansie, ale techniką dowolną. Z trzech poprzednich mistrzostw świata Justyna zawsze przywoziła medal biegu na 30 kilometrów.

W Falun tytułu broniła Bjoergen, która przed dwoma laty w Val di Fiemme wyprzedziła właśnie Kowalczyk. Za główną faworytkę do złota tym razem uznawano Johaug. Jak się okazało, słusznie.

"30km = pokora" - napisała na Facebooku nasza zawodniczka. Bo 30 kilometrów to dystans morderczy. Dlatego na liście startowej kończącego mistrzostwa biegu pojawiły się tylko 52 nazwiska, a ostatecznie wystartowało ich 49.

Z pierwszymi trzema numerami Norweżki: Bjoergen, Johaug i Heidi Weng. "Siódemka" przypadła Kowalczyk, a numer 39. trafił do drugiej z Polek Kubińskiej.

Bieg na 30 km to rywalizacja ze startu wspólnego, więc sytuacja była przejrzysta od początku do końca.

Od startu tempo narzuciła Johaug. Po 1,5 km Norweżka wyprzedzała o sekundę Szwedkę Charlotte Kallę, o 1,6 s - inną reprezentantkę gospodarzy Sofię Bleckur i o dwie sekundy - Kowalczyk. Dwunastoosobowa grupa zaczęła uciekać pozostałym zawodniczkom.

Po 3,3 km na prowadzeniu była Bjoergen, przed Johaug, Bleckur, Kallą i Kowalczyk, lecz wszystkie biegły razem i różnice liczone były w setnych sekundy. Gdy wbiegły na stadion po pięciu kilometrach, prowadziła Kalla, a Kowalczyk była siódma, ale ze stratą zaledwie 1,4 s.

Na podbiegu na szóstym kilometrze Johaug, Kowalczyk i Kalla na kilka sekund uciekły Weng i Bjoergen. Po chwili Johaug rozpoczęła ucieczkę, rozrywając grupę. Kowalczyk i Kalla ją goniły, ale szybko straciły do niej osiem sekund.

Po jednej trzeciej dystansu na 10. kilometrze Johaug miała już ponad 17 s przewagi nad Bjoergen i Kallą. Kowalczyk zaczęła przeżywać kryzys i traciła już do prowadzącej Norweżki pół minuty.

Czołówka po 10 kilometrach:

Po 11,5 km Kowalczyk spadła na 14. miejsce ze stratą 1.12,3 s do Johaug. A Norweżka oddalała się nie tylko do Polki. Nad drugą wówczas Finką Kerttu Niskanen miała już 40,7 s przewagi, a trzecia była inna z Finek Aino-Kaisa Saarinen. Sześcioosobowa grupa, złożona z dwóch Finek, dwóch Szwedek i dwóch Norweżek nie miała już Johaug w zasięgu wzroku.

Na półmetku rywalizacji Johaug zmieniła narty, ale mimo to jej przewaga nad dwiema Finkami wciąż wynosiła ponad pół minuty. Saarinen i Niskanen nie zmieniały nart, dzięki czemu odskoczyły trochę Norweżkom i Szwedkom. Kalla przewróciła się na stadionie, ale niewiele straciła.

Kowalczyk też zmieniała narty, a po zmianie uplasowała się na 16. pozycji ze stratą 1.45,7 do liderki. Z trasy zeszła Kubińska.

Drugi oddech złapała Bjoergen. Wyprzedziła Niskanen i Saarinen, ale do Johaug traciła 54 sekundy. Potężny kryzys dopadł Kallę. Na podbiegu na 16. kilometrze Szwedka niemal szła pod górkę. Po 17,8 km Johaug miała już ponad minutę przewagi nad Bjoergen i Niskanen.

Po 20 kilometrach Johaug wyprzedzała Bjoergen o minutę i pięć sekund. Półtorej minuty traciła Szwedka Bleckur, a tuż za nią były: Weng, Niskanen i Kalla. Słabła Saarinen. Kowalczyk była 18. ze stratą dwóch minut i 57 sekund do Johaug.

Czołówka po 20 kilometrach:

Przewaga Johaug nad Bjoergen rosła, podobnie jak rosła przewaga Bjoergen nad pozostałymi zawodniczkami. Wydawało się, że sprawa złotego i srebrnego medalu jest rozstrzygnięta.

Po 25 kilometrach Johaug wyprzedzała Bjoergen o minutę i 15 sekund. Odżyła Kalla i wskoczyła na trzecie miejsce ze stratą dwóch minut i ośmiu sekund do Johaug. Szwedce jednak deptały po piętach: Niskanen, Weng i Bleckur.

Kowalczyk była 17. ze stratą 3.39,1 do Johaug.

A Kalla na ostatniej pięciokilometrowej pętli ku uciesze miejscowych kibiców oderwała się od rywalek i z kilkunastosekundową przewagą biegła po brązowy medal mistrzostw świata.

Na kilkaset metrów przed metą Johaug wzięła już w dłoń norweską flagę, rozpoczynając bardzo długą rundę honorową. To był jej wielki dzień, nie dała szans rywalkom. Na metę wbiegła z czasem 1.24,47, rozdając uśmiechy kibicom.

Bjoergen finiszowała jako druga ze stratą 52,3 s. Brązowy medal zdobyła Kalla, która straciła do Johaug 1.31,6.

Kowalczyk dotarła do mety jako 17. ze stratą trzech minut i 56 sekund.

Czołówka na finiszu:

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Kowalczyk | Marit Bjoergen | biegi narciarskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje