Reklama

Reklama

TdS: Tajemnica odrodzenia się Johaug znajduje się w... Londynie

Dobra dyspozycja Norweżki Therese Johaug w Tour de Ski, po dwóch słabszych etapach na początku, jest zasługą "specjalistki kryzysowej" zatrudnionej w 2009 roku przez norweską federację narciarską, lecz pracującej na stałe w...The Royal Ballet of London.

Norweżka Britt Tajet-Foxell była w latach 70. pierwszym terapeutą londyńskiego baletu, ale po ukończeniu następnego fakultetu stała się również psychologiem sportowym. Od 1999 roku pracuje dla norweskiego centrum sportu olimpijskiego, a od 2009 dla federacji narciarskiej, dla której została "doradcą kryzysowym" po załamaniu psychicznym Marit Bjoergen. Słynna biegaczka po nieudanych mistrzostwach świata w Libercu była zdecydowana zakończyć karierę.

Reklama

Tajet-Foxell zajmuje się również pozostałymi zawodniczkami norweskimi i pojawia się na najważniejszych zawodach.

"Sytuacja sportowców i tancerzy jest bardzo podobna. Przeżywają podobne załamania po kontuzjach lub nieudanych występach. Tajemnica ich uzdrowienia leży przede wszystkim w psychice" - wytłumaczyła Tajet-Foxell.

Norweska specjalistka stosuje niekonwencjonalne metody, jednak w Wielkiej Brytanii i Norwegii podkreślają, że są "nadzwyczaj skuteczne" i "w kolejce do niej stoją największe gwiazdy sportu".

Były kapitan i trener angielskiej reprezentacji w rugby Clive Woodward powiedział: "po zaledwie godzinie rozmowy z Britt zmieniłem diametralnie mój sposób postrzegania tej gry". Dwukrotny mistrz olimpijski w wioślarstwie z Aten (2004) i Pekinu (2008) Norweg Olaf Tufte po załamaniu się psychicznym przed wyjazdem do Chin podczas terapii został zmuszony do lekcji baletu i występu przed publicznością.

"Moim zadaniem jest doprowadzić pacjenta do przełamania granic głęboko w nim tkwiących i przeszkadzających w odniesieniu sukcesu tak, aby wyszedł z bezpiecznej dla niego sfery psychicznej. Tak było m.in. z Marit Bjoergen" - powiedziała norweska profesor na łamach dziennika finansowego "Dagens Naeringsliv".

Tajet-Foxell rozpoczynając pracę z Norweżkami zdecydowała się wprowadzić "odgrywanie kogoś innego". "Bjoergen otrzymała ode mnie zdjęcie tygrysa i miała nim się stać nie tylko w życiu codziennym, lecz podczas każdego startu. Z kolei Astrid Uhrenholdt Jacobsen stała się "Pippi pończoszanką" - przypomniała.

"Obawa, przerażenie i strach w sytuacjach dramatycznych często występują u sportowców i bardzo szybko przechodzą na sferę fizyczną, paraliżują lub ograniczają ruchy. Moim zadaniem jest sprawienie, że zawodniczka staje się na okres startu kimś innym i przekracza swoje granice, nawet te, o których sądzi, że nie jest w stanie. Czy to działa? Przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi w Vancouver śmiali się ze mnie głównie Szwedzi, lecz po zdobyciu przez Norwegię 23 medali, w tym trzech złotych przez "odrodzoną" Bjoergen, przestali" - wyjaśniła norweska profesor.

Bjoergen oceniła pomoc Tajet-Foxell jako "nieprawdopodobną". "W Libercu chciałam połamać narty. Po powrocie do Norwegii otrzymałam zdjęcie tygrysa, które musiałam ustawić na nocnym stoliku tak, aby był pierwszą "osobą", na którą spojrzę po przebudzeniu. Następnie miałam warczeć i wyć tak długo aż wejdę w zdjęcie, stanę się tym zwierzęciem i przejmę jego duszę" - wspomniała.

Fotografia nie była przypadkowa i przedstawiała konkretnego tygrysa, który przez słynną biegaczkę narciarską został "adoptowany" i za którego utrzymanie co miesiąc płaci.

Na pytanie, jaką rolę do odgrywania otrzymała Johaug, która po czterech etapach Tour de Ski zajmuje trzecie miejsce ze stratą 28,7 do prowadzącej Justyny Kowalczyk, pani psycholog odpowiedziała, że nie może tego zdradzić. Jak wytłumaczyła, jest to tajemnica pomiędzy terapeutą i pacjentem, ale tylko tak długo, dopóki sam pacjent tego nie wyjawi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje