Reklama

Reklama

PŚ w biegach - skandynawskie media krytykują organizatorów z Falun

Skandynawskie media ostro skrytykowały organizatorów finału Pucharu Świata w biegach narciarskich w Falun za źle zaprojektowane trasy. W 2015 roku mają tam zostać rozegrane mistrzostwa globu.

"Masowa krytyka i groźba bojkotu zawodów. Gratulujemy wam, którzy chcieliście pokazać całemu światu narciarskiemu, jacy jesteście wspaniali, a skompromitowaliście nie tylko siebie, lecz Falun, Szwecję i nasze biegi narciarskie" - napisał dziennik "Expressen".

Reklama

Gazeta podkreśliła: "Byliśmy na miejscu już w styczniu podczas mistrzostw Szwecji, gdzie na waszych trasach zawodnicy przewracali się i tylko cudem nie doszło do poważniejszych wypadków. I co zrobiliście od tego czasu? Nic!. Dopiero konieczny był protest światowej elity narciarskiej, byście coś zrozumieli".

Norweżka Therese Johaug przyznała, że protest był spontaniczny i jednogłośny, lecz bardzo potrzebny.

"Zostałyśmy nareszcie wysłuchane i to jest najważniejszy przełom w tym narciarskim cyrku, w którym to my jesteśmy aktorkami" - dodała.

Z kolei jej rodak Eldar Roenning nazwał protest wydarzeniem historycznym. "Nigdy wcześniej w PŚ nie było sytuacji, kiedy wszyscy uczestnicy zjednoczyli się w proteście przeciw organizatorom" - powiedział norweski biegacz.

Lider klasyfikacji generalnej PŚ Petter Northug nie krył wzburzenia po pierwszym treningu w Falun.

"Na zjeździe ze wzgórza Moerdarbacken zderzyłem się ze swoim bratem Thomasem i razem upadliśmy na twarde podłoże. Z kolei Eldar Roening wpadł na pełnej szybkości w ogrodzenie. Na szczęście nic nam się nie stało, choć walka o zwycięstwo w PŚ mogła stanąć pod znakiem zapytania. To był tylko trening, a przecież podczas rywalizacji zjeżdża się na całego" - powiedział Norweg na antenie telewizji NRK.

Szef komitetu organizacyjnego MŚ 2015 Sven von Holst przyznał w piątek w rozmowie ze szwedzkim dziennikiem "Aftonbladet", że popełniony został błąd, ponieważ nie wysłuchano opinii zawodników po mistrzostwach kraju w styczniu.

"Pomimo złej reklamy, jaką teraz zrobiliśmy sobie, to w sumie dobrze, że doszło do tej sytuacji teraz, ponieważ będziemy o wiele lepiej przygotowani do mistrzostw świata za dwa lata" - przyznał von Holst.

W czwartek zawodnicy mający startować w Falun zagrozili strajkiem, bo przygotowane trasy uznali za zbyt niebezpieczne. Ostatecznie organizatorzy dokonali zmian i biegi doszły do skutku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje