Reklama

Reklama

Kowalczyk: Od drugiego kilometra bolały mnie nogi

Norweżki były za mocne dla mnie i dla reszty świata - powiedziała Justyna Kowalczyk po biegu łączonym na 15 kilometrów podczas mistrzostw świata w Val di Fiemme. Polka zajęła w tym biegu piąte miejsce, wygrała Marit Bjoergen.

- Nie jestem usatysfakcjonowana. Dałam z siebie wszystko - powiedziała po biegu Kowalczyk przed kamerami TVP.

Reklama

- Norweżki były dziś za mocne dla mnie i dla reszty świata - stwierdziła zawodniczka.

Polska biegaczka powiedziała, że już od drugiego kilometra bolały ją nogi. Pytana, czy to prawda, że w pewnym momencie zaczęło "odcinać jej prąd", Kowalczyk odpowiedziała: "Dobrze się wam wydawało, rzeczywiście zaczęło odcinać mi prąd".

- Starałam się trzymać Norweżek, tylko na tym się skupiałam - powiedziała Kowalczyk.

- Próbowałyśmy to rozegrać razem z Therese Johaug. Myślę, że ona, tak jak i ja, starała się uciec "klasykiem". Coś jednak nie zadziałało. Na pewno nie chodzi o to, że biegłyśmy za wolno. Po prostu niektóre dziewczyny miały lepiej posmarowane narty. My miałyśmy świetnie, ale one jeszcze lepiej. Doganiały nas, utrzymywały się choć na takiej trasie i przy takim tempie nie powinno było im się to udać - stwierdziła polska zawodniczka.

Kowalczyk potwierdziła, że wystartuje w biegu na 10 km stylem dowolnym. Tego startu nie była pewna przed mistrzostwami.

Czy Kowalczyk jeszcze wierzy w medal na tych mistrzostwach? - Dlaczego nie? Nie mam powodu tracić wiary - podsumowała nasza zawodniczka.

Porażka Kowalczyk w biegu łączonym. Dyskutuj na forum

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje