Reklama

Reklama

Justyna Kowalczyk w Soczi: Niektórym odcina prąd

"Pętla do stylu łyżwowego jest jedną z cięższych jaką w życiu widziałam" - napisała na swoim blogu w portalu natemat.pl Justyna Kowalczyk. Nasza znakomita zawodniczka przebywa w Soczi, gdzie w weekend odbędzie się próba przedolimpijska w biegach narciarskich.

"A już myślałam, że następny okres przygotowawczy przeleci sobie bez deski do łyżwiarstwa, długich tortur na siodełku rowerowym czy łyżworolek w pozycji panczenisty... Indyk myślał o niedzieli... Bo byłabym największą idiotką narciarską, gdybym nie podjęła wyzwania..." - napisała nasza zawodniczka.

O czym mowa? O Soczi i trasach, na których za rok odbędą się zimowe igrzyska olimpijskie.

Reklama

"Zrezygnowałam trochę z łyżwy ze względu na nieszczęsne piszczele, ale i kolana i kręgosłup, którym bardzo ciężko wytrzymać wielką dawkę treningu siłowego potrzebnego do tego stylu. Za strzelistej konstrukcji jestem na takie pakowanie. No i po dzisiejszych oględzinach tras stwierdziłam, że w kwietniu zostanę wyrwana z pięknego klasycznego snu, ubrana w trzy pary spodenek z poduszkami na sadystycznym rowerze;) Życie bywa brutalne..." - stwierdza Polka na blogu w natemat.pl.

"Pętla 3.75km do stylu łyżwowego jest jedną z cięższych jaką w życiu widziałam" - pisze Justyna. Polka narzeka też na układ trasy.

Jak zapewnia zawodniczka, sprint zostawi sprinterkom. A co z klasykiem, czyli koronną konkurencją Polki na igrzyskach?

"Trasa mało wymagająca wydolnościowo. Dużo zakrętów. Hopka goni hopkę. Zobaczymy. Ważne, że wiem na czym stoję i mam cały rok na pracę" - podkreśla Kowalczyk.

"Trzeba również pamiętać o wysokości i bliskości morza. 1500 m n.p.m. Wszyscy, którzy już tu startowali, mówią, że okrutnie ciężko. Niektórym po prostu odcina prąd w najmniej oczekiwanym momencie" - dodaje polska biegaczka.

Kowalczyk opisuje, co dzieje się teraz w Soczi i na miejscu rozgrywania biegów narciarskich: "To jeden wielki plac budowy".

"My już mamy przyjemność mieszkać w domkach, które będą częścią wioski. Takich luksusów na Igrzyskach jeszcze nie widziałam. Pokoje duże, przestrzenne z telewizorem, osobną łazienką, całe w drewnie, pięknie wykończone - nawet okna mają" - pisze Kowalczyk.

"Jak i w całej Rosji, wystarczy się uśmiechnąć i każdy mężczyzna pomaga bez wahania w każdej sytuacji! A że ja ciągle zęby suszę, to nie zdziwicie się na pewno, jak napiszę, że uwielbiam do Rosji wracać" - podsumowuje nasza zawodniczka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje