Reklama

Reklama

Justyna Kowalczyk: Przebiec, zapomnieć i uciec

- Z Justyną są zawsze jedne i jedyne wnioski: przeholowała - tak Justyna Kowalczyk tłumaczy słabsze wyniki, niż się spodziewała. Dzisiaj rozpoczyna się prestiżowy cykl Tour de Ski.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

- To pewnie będzie mój ostatni Tour de Ski, więc chciałabym, żeby był dobry sportowo, żebym potrafiła pokazać najlepszą aktualną wersję mnie, żebym potrafiła walczyć, żeby cała drużyna powalczyła - powiedziała Kowalczyk.

W jakiej formie przed TdS jest nasza najlepsza zawodniczka?

- W ciągu dwóch tygodni nie jest się w stanie przeskoczyć tak wielkiej różnicy, jaka była w Toblach. Nawet nie mam co myśleć o celach, o jakie walczyłam w poprzednich latach - nie ukrywa Kowalczyk.

Tour de Ski zaczyna się sprintem stylem dowolnym, co nie jest ulubioną konkurencją Polki.

- Najlepiej byłoby przebiec, zapomnieć i uciec jak najszybciej - powiedziała ze śmiechem Kowalczyk. - Pewnych rzeczy na pewno nie będę w stanie przeskoczyć - dodała.

Zawodniczka podkreśliła, że w tym sezonie, jak na razie, liczyła na trochę więcej.

- Od początku listopada jestem w niekończącej się chorobie, jakaś matnia się stworzyła. Tak się zdarzyło, tego nijak nie przeskoczę - powiedziała, przyznając, że wyciągnęła już z trenerem pierwsze wnioski. Jakie?

- Z Justyną są zawsze jedne i jedyne wnioski: przeholowała - wyjaśniła Kowalczyk. - Mam nadzieję, że się wygrzebię, choć czasu mało, żeby się wygrzebać do normalnej dyspozycji fizycznej - dodała.

- Przez trzy miesiące w tym roku nałożyłam na siebie wielką presję treningową, a widocznie organizm mój już w tym wieku tego nie zaakceptował tak, jakbym chciała - powiedziała.

Kowalczyk na Nowy Rok życzy sobie przede wszystkim zdrowia. - Chciałabym żeby sezon przygotowawczy zaprocentował, bo na razie nie procentuje ani troszkę. To wszystko. Reszta sama przyjdzie - stwierdziła.

- Kibicom życzę, żeby mieli dużo cierpliwości do nas, "zimowców", bo "zimowcy", przede wszystkim ci z Polskiego Związku Narciarskiego, średnio sobie radzą. Myślę, że cierpliwość zostanie wynagrodzona, wcześniej, czy później - podkreśliła.

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Kowalczyk | biegi narciarskie | Tour de Ski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje