Reklama

Reklama

Justyna Kowalczyk: Najlepiej biegam po treningach w Livigno

Jeśli przerwa między zawodami Pucharu Świata w biegach narciarskich trwa dłużej niż tydzień, Justyna Kowalczyk prawie zawsze przeznacza ten czas na treningi we włoskim Livigno. Wyjątkiem jest okres świąt Bożego Narodzenia, kiedy odwiedza rodzinne strony.

Podopieczna Aleksandra Wierietielnego w tym roku w Livigno pojawiła się po zmaganiach w Libercu (12 stycznia). Stamtąd wyjechała na zawody do La Clusaz we Francji, a następnie na próbę przedolimpijską do Soczi. Teraz znów przebywa w tej alpejskiej miejscowości.

"Jest kilka popularnych ośrodków położonych wysoko w górach, jak choćby Seiser Alm, gdzie często bywają Norwegowie. My jednak po latach doświadczeń wiemy, że najlepiej biegam właśnie po treningach w Livigno. Przede wszystkim jest to miejsce położone wysoko nad poziomem morza, od 1800 do 2000 metrów. Poza tym fizjologicznie dobrze reaguję na pobyt tam. Parametry krwi po pobycie w Livigno zdecydowanie mi się poprawiają" - napisała Kowalczyk na swojej stronie internetowej.

Reklama

Narciarka z Kasiny Wielkiej pewnie zmierza po czwartą Kryształową Kulę. W klasyfikacji generalnej ma 425 punktów przewagi nad drugą Norweżką Therese Johaug. Do zakończenia cyklu pozostało 10 biegów; najbliższy (sprint techniką dowolną) w sobotę w Davos. Natomiast już 20 lutego rozpoczną się w Val di Fiemme mistrzostwa świata.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama