Reklama

Reklama

Justyna Kowalczyk: Najadłam się trochę strachu

​Justyna Kowalczyk (Team Santander) wygrała w sobotę maraton narciarski Arefjallsoppet w szwedzkim Are. Polka po świetnym finiszu o 15,9 s wyprzedziła Szwajcarkę Serainę Boner. "Na zjazdach w górach najadłam się trochę strachu" - przyznała po biegu Kowalczyk.

Dzisiejszy maraton był ostatnim w tym sezonie biegiem zaliczanym do cyklu Ski Classics.

Justyna Kowalczyk wystąpiła wcześniej w czterech biegach wspomnianego cyklu. Polka zajęła trzecie miejsce w Livigno (La Sgambeda), była także dziewiąta w St. Moritz (La Diagonela), szósta w Cavalese (Marcialonga) i druga w Lillehammer (Birkebeinerrennet).

"To zwycięstwo dużo dla mnie znaczy, bo sezon daleki był od ideału. Trasa była wymagająca, na zjazdach w górach najadłam się trochę strachu" - powiedziała na mecie Polka.

Reklama

"Na podbiegach czułam się mocna i wiedziałam, że muszę zaatakować Serainę Boner na finałowym podbiegu" - dodała narciarka z Kasiny Wielkiej.

"W przyszłym sezonie są mistrzostwa świata, a w Pucharze Świata ważne dla mnie będą konkurencje rozgrywane techniką klasyczną. W maratonach też wystartuję, ale na pewno nie aż w tylu" - zakończyła.

Kowalczyk w tego typu zawodach zadebiutowała w marcu ubiegłego roku, w rozgrywanym w Szwecji Biegu Wazów - najstarszym i najdłuższym maratonie. 

90-kilometrową trasę pokonała najszybciej spośród pań, a 71. miejsce w kategorii open jest najlepszym w historii osiągniętym przez kobietę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje