Reklama

Reklama

Justyna Kowalczyk: Mam mięśnie twarde jak tatrzańskie skały

Justyna Kowalczyk jest zadowolona z dotychczasowego przebiegu zgrupowania w Zakopanem. Mistrzyni olimpijska z Vancouver w biegach narciarskich powiedziała, że po 11 dniach treningu jej mięśnie zaczynają przypominać tatrzańskie skały.

Główny cel trzytygodniowego obozu Kowalczyk to góry. "Czyli co drugi dzień jak najszybsze bieganie wraz z Maciejem Kreczmerem po długich, wymagających szlakach. Pogoda była jak do tej pory niezła i po połowie zgrupowania mogę powiedzieć, że w tej chwili mam już nogi stwardniałe jak te skały w górach, no ale przecież właśnie o to w tym chodzi" - powiedziała ze śmiechem.

Reklama

Na jej tatrzańskich szlakach były już m.in. Czerwone Wierchy, Zawrat, Dol. Pięciu Stawów Polskich, Szpiglasowa Przełęcz i Rysy od słowackiej strony. W sobotę Kowalczyk pokonała najdłuższą jak do tej pory, około 50-kilometrową trasę.

"Od hotelu Imperial przez Drogę Pod Reglami, Dolinę Kościeliską, Halę Ornak, Czerwone Wierchy, Kasprowy Wierch, Świnicką Przełęcz na Karb, Halę Gąsienicową do Kuźnic i do hotelu. Moim zdaniem wykonaliśmy w tym dniu kawał solidnej pracy" - oceniła.

W planach pozostałych 10 dni zgrupowania są kolejne górskie wyprawy. "Chcielibyśmy jeszcze m.in. zrobić Krzyżne i dalej przez Szpiglasową, Wrota Chałubińskiego, Morskie Oko do Zakopanego, ale wszystko jak zwykle uwarunkuje pogoda. Pozostałe treningi to podobnie jak do tej pory - siłownia, pływanie i bieganie na nartorolkach".

Kowalczyk biega na ok. 2,5 km trasie pod zakopiańskimi skoczniami. "Robię tam około tysiąc kółek, a ponieważ jest ona zdecydowanie mało wymagająca, to też zrobiliśmy podjazdy z Nowego Bystrego i Poronina do Zębu" - podkreśliła.

Po zgrupowaniu w Zakopanem mistrzyni olimpijska z Vancouver pojedzie do domu. "Niestety tylko na chwilkę, ale i to bardzo cieszy. Mam też kilka dni na wypełnienie zobowiązań sponsorskich no a potem oczywiście dalsze treningi. W październiku trzy tygodnie w austriackim Ramsau i kolejne już na śniegu w położonym za kołem podbiegunowym fińskim Muonio" - opisała najbliższe plany Kowalczyk

Zapytana o to, czy myśli już o igrzyskach w Soczi stwierdziła, że oczywiście tak. "Głównie o tym, żeby być zdrowym, jak najlepiej tam pobiec zarówno indywidualnie jak i w drużynie".

Dodała, że jeżeli chodzi o przygotowania do igrzysk w 2014 r. to w pełni zgadza się z trenerem Aleksandrem Wierietielnym. "On zwykł mówić, że okres przygotowawczy do tej rangi imprezy rozpoczyna się w momencie minięcia finiszu ostatniego biegu na poprzednich igrzyskach. Ja się z nim zgadzam, więc moje przygotowanie rozpoczęło się gdy podniosłam ręce w geście radości na mecie biegu na 30 km w Vancouver" - podsumowała biegaczka z Kasiny Wielkiej.

Pierwsze zawody nadchodzącego sezonu Pucharu Świata odbędą się 24 listopada w szwedzkim Gaellivare.

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Kowalczyk | Aleksander Wielki | Justyna Kowaczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje