Reklama

Reklama

Bjoergen i spółka zareagowały na problemy z depresją Justyny Kowalczyk

Marit Bjoergen i inne norweskie biegaczki narciarskie z pełnym zrozumieniem i współczuciem przyjęły wiadomość o ciężkiej sytuacji psychicznej Justyny Kowalczyk i poronieniu, o czym opowiedziała w wywiadzie w środę na łamach "Gazety Wyborczej". Przyznały, że są głęboko poruszone.

Norweżki przebywają w swoim kraju na zgrupowaniu w masywie górskim Sognefjellet, gdzie trenują również Szwedki.

Reklama

Astrid Uhrenholdt Jacobsen w rozmowie ze szwedzkim dziennikiem "Aftonbladet" powiedziała, że stara się zrozumieć jak ciężkie chwile przeżywała jej polska rywalka.

- Trzeba być naprawdę twardym, aby się tak otworzyć. Ja sama przechodziłam przez koszmar, kiedy w przeddzień pierwszego startu olimpijskiego w Soczi dowiedziałam się o śmierci brata. Oglądając nas podczas rywalizacji wszyscy myślą, że jesteśmy niezniszczalnymi superkobietami, lecz prawdziwy świat wygląda tak, że jesteśmy tylko normalnymi ludźmi, którym też przytrafiają się bardzo trudne chwile - powiedziała.

Jacobsen spontanicznie zaproponowała wspólne treningi: "nie wiem, co by na tę propozycję odpowiedziała Justyna, lecz dla nas byłoby przyjemnie potrenować czasami razem".

Multimedalistka olimpijska i mistrzostw świata Marit Bjoergen na wiadomość o poronieniu zareagowała zaskoczeniem.

- Po doniesieniach o depresji Justyny bardzo było mi jej żal. Kładąc się do snu w jednoosobowym pokoju tu w Sognefjellet pomyślałam, że podczas kiedy ja mam na co dzień wokół siebie całą drużynę, to ona od lat trenująca samotnie, tak właśnie zasypia przez większą część roku. Gdybym ja trenowała sama, dawno już zapytałabym samą siebie, co ja właściwie robię. Poronienie z pewnością było tak traumatycznym wydarzeniem, że powrót do rywalizacji musiał kosztować Justynę nieprawdopodobnie dużo - powiedziała szwedzkim dziennikarzom.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama