Reklama

Reklama

Złota polska osada: Niezwyciężone, niedoceniane

Polskie wioślarki z czwórki podwójnej zdobyły w tym roku mistrzostwo Europy i mistrzostwo świata. Mają wielkie szanse, by coś zwojować na igrzyskach olimpijskich w Tokio, ale nawet nie wiadomo, czy znajdą się w czołówce polskich plebiscytów i corocznych podsumowań.

Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Springwald, Katarzyna Zillmann wróciły z trwającego trzy tygodnie zgrupowania w Lago Azul w Portugalii. - Nie był to najcięższy z naszych obozów. Miałyśmy dużo pracy nad wytrzymałością i siłą, ale też sporo pływałyśmy, co zawsze lubimy. Na tym obozie wprowadzałyśmy także nowe rozwiązania. Zimą jednak jest nam najciężej. Trening jest długi i monotonny, czasami trwa trzy godziny. Nie jest  łatwo, ale musimy to przeżyć, by potem przejść do przyjemniejszych chwil - mówi Interii Maria Springwald.

Reklama

Takie chwile to medale na imprezach mistrzowskich - w przypadku czwórki podwójnej - Mazurek Dąbrowskiego odgrywany na podium po zwycięstwach. Niedawno złota polska osada, została w Berlinie wyróżniona nagrodą Międzynarodowej Federacji Wioślarskiej dla najlepszej osady 2018 roku.

W Polsce mistrzowska czwórka znalazła się w gronie nominowanych w plebiscycie "Przeglądu Sportowego", ale czy mimo tytułów znajdzie się w ogóle w dziesiątce? Wioślarki dwa razy były nominowane i dwa razy nie weszły do plebiscytowego finału. - Mamy tak niewielu mistrzów świata w tym roku, ale o nas mało osób wie. Nie jest to naszym celem, by znaleźć się w 10 plebiscytu, ale na pewno byłoby nam bardzo miło, zwłaszcza, że cały czas idziemy w dobrym kierunku i - jak widać - sportowo nie zatrzymujemy się - mówi Springwald.

Osada skupia się już teraz na przyszłorocznych mistrzostwach świata, które odbędą się w Linzu. Zawody będą równocześnie kwalifikacją olimpijską. - Nam nie wystarczy sama kwalifikacja do tego, żebyśmy wróciły zadowolone z Austrii. Liczy się dla nas medal - zapowiada wioślarka z Krakowa.

Ostro pracuje z koleżankami, by osiągnąć cel. Było zgrupowanie w Zakopanem i Portugalii, nawet w święta nie ma mowy o lenistwie. - Może będzie jeden dzień przerwy, ale cały czas trenujemy. Dieta? Rozsądnie podchodzimy do tego, co jemy. Można sobie pofolgować, ale byleby nie za dużo zjeść złych rzeczy w nadmiarze - opowiada Springwald. Zaraz po Sylwestrze wioślarki wyjeżdżają do Szklarskiej Poręby, potem do Livigno, by pobiegać na nartach. W marcu znów Portugalia i upragnione, choć ciężkie treningi na wodzie.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL