Reklama

Reklama

​Zdzisław Kozłowski prezesem Polskiego Związku Łuczniczego

Dotychczasowy wiceprezes ds. organizacyjnych Polskiego Związku Łuczniczego Zdzisław Kozłowski będzie kierował tą organizacją przez następne cztery lata. Na sobotnim walnym zjeździe opowiedziało się za nim 31 delegatów, a za jego rywalem Romanem Pękalskim - 16.

- Oddaję w państwa ręce pomysł na nowoczesną organizację profesjonalnie i skutecznie zarządzaną, będącą dobrem nas wszystkich, a na końcu kadencji jestem pewien olimpijskiego sukcesu - zapewniał delegatów Kozłowski, a jego hasłem wyborczym było stworzenie warunków do optymalnej współpracy na linii opiekun kadry - trener klubowy - zawodnik, jako najważniejsze ogniwo do zrealizowania celów organizacyjno-szkoleniowych.
- Jestem dobrym kandydatem na prezesa, jestem dobrze wykształcony, mam naukowe, biznesowe, trenerskie i zawodnicze doświadczenie. Znam i jestem znany przez wiele pokoleń łuczników, trenerów, działaczy i sędziów, a ponadto jestem człowiekiem samodzielnym i przedsiębiorczym, od 50 lat zakochanym w łucznictwie - reklamował swoją kandydaturę Pękalski.
Sala chciała zadawać pytania kandydatom, jednak prowadzący obrady był temu przeciwny, argumentując, że takiego punktu nie ma w programie Walnego Zjazdu Delegatów PZŁucz, co pozostaje w jaskrawej sprzeczności z deklarowanymi hasłami o transparentności działań związku.
 Zjazd pokazał, że łucznicze środowisko jest nadal podzielone. Na prezesa i do zarządu wybrano przedstawicieli "jednej słusznej opcji". Za absolutorium dla ustępujących władz głosowało 35 delegatów, siedmiu było przeciw, a sześciu wstrzymało się od wyrażenia opinii.
Zarządowi zarzucano m.in., że nie dostarczono wcześniej delegatom sprawozdania za lata 2009-2012.
 Prezes Warszawsko-Mazowieckiego Związku Łuczniczego i była szefowa związku Justyna Chmielewska-Uss nazwała wybory prezesa teatrem kukiełkowym, w którym jedna osoba stale pociąga za sznurki.
- Oczekiwania przed igrzyskami były większe. Ocena startu jest wysoce niezadowalająca. Sukcesy organizacyjne i szkoleniowe związku postrzegane są poprzez sukcesy w igrzyskach olimpijskich - powiedział Tomasz Wiśniewski, reprezentujący minister Joannę Muchę.
- Sprzeczamy się, mówiąc "my - wy". Potrzeba jest jedności w działaniu. Kiedyś były kadry A, B i C. Dziś jest bieda w klubach i chałupnictwo. Szefowa sportu nie wie, co się dzieje w klubach. My za swoje pieniądze kupujemy w Stelli Kielce węgiel. Taki jest dzisiaj polski sport - powiedział zgorzkniale prezes i długoletni szkoleniowiec Wiktor Pyk.
 
Zgrzytem w obradach była skarga prezesa Rzeszowskiego Okręgowego Związku Łuczniczego Wiesław Opałka dotycząca nieprawidłowości przy weryfikacji klubów w czasie konwencji, na której wybierano delegatów na Walne Zgromadzenie. Z pismem Opałka zapoznano zebranych dopiero pod koniec obrad, a 31 obecnych wtedy delegatów uznało ją za bezzasadną.
 
Delegaci wybrali Zarząd i Komisję Rewizyjną oraz przyznali medalistce mistrzostw świata i Europy Jadwidze Wilejto tytuł honorowego prezesa PZŁucz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama