Reklama

Reklama

Wyciąg z jąder świnek morskich?! Te wspomagacze mogą zaskakiwać

Już w VI w. p. n. e, dochodziło do kontrolowania sportowców na zawartość alkoholu w organizmie uczestników zmagań greckich igrzysk. U kresu XIX wieku francuski lekarz Charles-Édouard Brown-Séquard miał wstrzyknąć sobie wyciąg z jąder świnek morskich oraz psów - po latach uznano go za prekursora w dziedzinie nowożytnych badań nad wspomaganiem ludzkiego organizmu. Niektóre środki wspomagające, zwłaszcza z perspektywy współczesnych czasów, mogą wydawać się zaskakujące.

Doping w sporcie. Badanie niedozwolonych substancji w specjalistycznym laboratorium /TONY KARUMBA / AFP/AFP

Doping to sztuczne zwiększanie swoich możliwości fizycznych i psychicznych poprzez wykorzystywanie niedozwolonych substancji oraz zakazanych metod. Na przestrzeni lat, a nawet wieków pojawiały się coraz to nowsze formy stosowania dopingu w sporcie. Ponoć jeszcze przed Chrystusem, bo już w VI w. p. n. e, dochodziło do kontrolowania sportowców na zawartość alkoholu w organizmie uczestników zmagań greckich igrzysk. Robił to kapłan, sprawdzając oddech sportowca.

Narządy w starożytnym Rzymie?

Stymulanty stosowano także w starożytnym Rzymie. Wówczas gladiatorzy podczas walk wspomagali się, podobnie jak w Grecji, alkoholem i mieszanką nieznanych nikomu składników. Po latach stwierdzono, że były to najprawdopodobniej ludzkie oraz zwierzęce narządy.

Zażywanie różnych substancji, mających na celu pobudzanie organizmu, praktykowano także w życiu codziennym różnych cywilizacji. Na przykład mieszkańcy Afryki po dziś dzień żują świeże liście krzewu Catha edulis czy też spożywają orzeszki kola, co ma poprawiać samopoczucie, zaspokoić głód i obniżać poziom zmęczenia. Aztekowie z kolei, a konkretniej kapłani podczas obrzędów religijnych, korzystali z roślin działających na psychikę, które miały doprowadzić do ekstazy i kontaktu z bóstwami.

Iga Świątek o zawieszonej za doping Halep. Oraz o początku turnieju WTA Finals. WIDEO/PRESS ASSOCIATION /© 2022 Associated Press

Wyciąg z jąder i substancje hormonalne

Wracając do zagadnienia dopingu w sporcie, należy przenieść się do czasów nowożytnych. U kresu XIX wieku francuski lekarz Charles-Édouard Brown-Séquard, profesor na Harwardzie, eksperymentował na własnym ciele.

Jedna z hipotez głosi, że wstrzyknął sobie wyciąg z jąder świnek morskich oraz psów. Po przeprowadzonych badaniach w przedstawionym raporcie zawarł informacje m.in. o tym jakoby jego siła wzrosła, a także możliwości umysłowe i apetyt uległy znaczącej poprawie.

Brown-Séquard stwierdził, że po 10 zastrzykach poczuł się fizycznie i mentalnie młodszy o 30 lat, ale ten stan trwał krótko po eksperymencie. Większość uczonych całkowicie nie brała na poważnie tezy postawionej przez Brown-Séquarda. Może nie są to autentyczne korzyści, które udało mu się osiągnąć, niemniej jednak można uznać Francuza za prekursora w dziedzinie nowożytnych badań nad wspomaganiem ludzkiego organizmu.

Ponoć już w 1896 roku fizjolog Oskar Zoth wraz ze współpracownikiem Fritzem Preglem mieli jako pierwsi zaproponować wstrzykiwanie sportowcom substancji hormonalnych. Na przełomie XIX i XX stulecia wielu naukowców zaczęło coraz bardziej zajmować się tematem możliwości wydolności człowieka. W latach 1920-40 uczeni badali kwestię hormonów płciowych oraz różnych metod syntetyzowania testosteronu. W 1935 r. odkryto i wyizolowano testosteron. Zaczęły powstawać leki zwiększające libido, przywracające witalność właśnie w oparciu o ten męski hormon.

Testosteron, amfetamina, środki anaboliczne po II wojnie światowej

Pierwszym przypadkiem zastosowania testosteronu w sporcie był 18-letni Wallah Halloway, który po zastrzykach notorycznie wygrywał wyścigi konne kłusaków. Za pionierów dopingu anabolicznego uważa się radzieckich ciężarowców, którzy w pierwszym międzynarodowym starcie na igrzyskach olimpijskich w Helsinkach w 1952 roku w siedmiu konkurencjach wywalczyli 7 medali. Amerykanie, którzy byli w tamtym czasie główną potęgą w sporcie (są nią do dzisiaj) szybko podpatrzyli działania największego rywala i zaczęli stosować własne skuteczniejsze metody z udziałem środków anabolicznych.

W międzyczasie - początek sięga jednak lat 30. XX wieku - na popularności zyskiwało stosowanie amfetaminy i innych pochodnych związków. Ta substancja dała o sobie mocno znać w 1960 r., gdy duński kolarz Knud Jensen zastosował ją przed startem zawodów na IO w Rzymie w połączeniu z ronicolem.

Turinabol, kokaina i efedryna

Po kilkunastu latach na jaw wyszła prawda o tym, że sportowcy z NRD jako pierwsi stosowali turinabol (małe niebieskie tabletki), który dawał im sporą przewagę nad innymi reprezentacjami, zwłaszcza w latach 70. Nikt nie mówił stosującym o skutkach ubocznych, a u kobiet środek wywoływał maskulinizację. W tej samej dekadzie w innych krajach powszechnie stosowane były kokaina czy efedryna.

Transfuzja krwi, EPO i stanozolol

Na początku lat 80. popularny stał się doping w sporcie za sprawą transfuzji krwi, a w końcówce dekady często stosowany był hormon wzrostu. Ostatnie dziesięciolecie XX wieku to przede wszystkim stosowanie erytropoetyny (słynnego EPO), a w końcówce stulecia sportowcy coraz chętniej zaczęli sięgać po stanozolol, zwłaszcza lekkoatleci czy zapaśnicy.

XXI wiek a doping w sporcie

W obecnym stuleciu rozwinęło się stosowanie EPO, a zwłaszcza ludzkiego hormonu wzrostu (hGF). Ostatnie lata pokazują, że co raz głośniej mówi się także o dopingu genowym. Naukowcy wyróżnili około 200 wariantów genów, w które można ingerować, a bezpośrednio od nich może zależeć lepsza wydolność sportowca oraz wzrost masy ciała i masy mięśniowej.   

Sportowcy szczególnie mocno muszą także uważać na wszelkiego rodzaju odżywki i suplementy, których w XXI wieku pojawia się na rynku coraz więcej. Zdaniem profesor Navarro z Einstein Medical Center w amerykańskiej Filadelfii niemal 80 procent odżywek sportowych zawiera dodatkowe, niewymienione na etykietach i niebezpieczne dla zdrowia i życia substancje. Przede wszystkim chodzi o sterydy anaboliczne czy hormony.

Doping w sporcie. Konsekwencje mogą być drastyczne

Nie ulega wątpliwości, że doping w sporcie stale będzie się rozwijał. Ciągłe nowinki w tym zakresie sprawiają, że wszelkie organy antydopingowe zawsze są o jeden krok za przestępcami, bo tak należy otwarcie nazywać osoby, które w niedozwolony sposób chcą rywalizować z uczciwie trenującymi sportowcami.

Niestety, chęć bycia najlepszym w danej dyscyplinie, konkurencji oraz pragnienie pójścia "na skróty" prowadzą do tego, iż sportowcy sięgają po różnorodne wspomagacze zwane po prostu dopingiem.

Nikt nie myśli o skutkach, jakie niosą zabronione substancje. To nie tylko problem etyczny, własnego sumienia, ale przede wszystkim ogromne niebezpieczeństwo dla zdrowia, a nawet życia, o czym przekonało się już wielu sportowców.

Warto wspomnieć, że najczęściej stosowanie dopingu kończy się kilkuletnią lub kilkumiesięczną dyskwalifikacją, bądź też odebraniem zdobytego trofeum. Największą karą za oszustwo może być dożywotni rozbrat ze sportem, a nawet śmierć. 

Zobacz także

Sportowym okiem