Reklama

Reklama

​Vendee Globe. Dalin pierwszy na mecie, ale jeszcze nie może świętować

Francuz Charlie Dalin na jachcie "Apivia" jako pierwszy ukończył wokółziemskie regaty samotników Vendee Globe, ale jeszcze nie jest pewny zwycięstwa. Do mety w Les Sables d'Ollone zbliżają się bowiem kolejni żeglarze, a niektórzy z nich otrzymają rekompensaty czasowe.

W historii regat nie było jeszcze tak zaciętego i - co podkreśla agencja AFP - "kompletnie zwariowanego" finiszu. W nocy ze środy na czwartek do portu w Wandei powinno dopłynąć czterech następnych zawodników, a dwóch z nich uzyska rekompensaty za udział w akcji ratowniczej innego uczestnika Francuza Kevina Escoffiera u wybrzeży Afryki Południowej.

Chodzi o płynącego obecnie na trzeciej pozycji Niemca Borisa Herrmanna ("Seaexplorer") oraz piątego w stawce Francuza Yannicka Bestavena ("Maitre Coq IV"). Pierwszy z nich zostanie nagrodzony odjęciem sześciu godzin od uzyskanego wyniku, drugi - 10 godzin i 15 minut.

Swoją lokatę poprawi także aktualnie ósmy Francuz Jean Le Cam ("Yes We Cam!"), najbardziej zaangażowany w pomoc rodakowi, którego zabrał z tratwy ratunkowej. W tym przypadku rekompensata wyniesie 16 godzin i 15 minut.

Dalin dopłynął do Les Sables d'Ollone o godz. 20.35, kończąc rejs dookoła świata bez zawijania do portów w czasie 80 dni 6 godzin 15 minut i 47 sekund. Drugi w klasyfikacji jego rodak Louis Burton ("Bureau Vallee 2") ma do mety jeszcze ok. 95 mil morskich (ok. 170 km), a Herrmann - ok. 150 mil (ok. 276 km). Przed Niemcem około sześciu godzin żeglugi.

Rekord odbywających się co cztery lata regat należy do Francuza Armela Le Cleac'ha, który na przełomie 2016 i 2017 roku opłynął Ziemię w czasie 74 dni 3 godzin i 35 minut.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje