Reklama

Reklama

Udany start "Magicznej Martiny"

Do końca sezonu w łyżwiarstwie szybkim jeszcze ponad miesiąc, ale już teraz można zaryzykować stwierdzenie, że będzie on należeć do 21-letniej Czeszki Martiny Sablikovej.

W niedzielę w Hamar zdobyła złoty medal mistrzostw świata w wieloboju, jednej z najważniejszych imprez w roku w tej dyscyplinie sportu.

Martina Sablikova na dystansach 3000 i 5000 m uzyskała ogromną przewagę nad rywalkami. Zwycięstwach w najdłuższych konkurencjach dały jej pierwsze miejsce w wieloboju i ustawiły w roli głównej kandydatki do złotych medali w mistrzostwach świata na dystansach, które rozegrane zostaną w połowie marca w Vancouver i będą głównym sprawdzianem przed zimowymi igrzyskami w 2010 roku, które odbędą się w tym kanadyjskim mieście.

Reklama

W norweskim Hamar, gdzie walczono o medale igrzysk w 1994 roku, czeska panczenistka była wymieniana w roli faworytki. Okazuje się, że mocna pozycja przed startem wcale jej nie służyła.

- Z soboty na niedzielę bardzo mało spałam - przyznała się Martina Sablikova. - Stres był ogromny. Starałam się jak najmniej myśleć o czekających mnie biegach. Jednak trudno było zapomnieć o czekających startach.

Z sprawą "Magicznej Martiny", bo tak nazywana jest ostatnio mistrzyni świata, tysiące czeskich dziewcząt i chłopców zakłada długie łyżwy i zaczyna się ścigać na torze. W witrynach sklepów sportowych panczeny leżą obok butów hokejowych i rakiet tenisowych. Jeszcze nie tak dawno za takie ułożenie towarów specjalista od marketingu w danej sieci handlowej wyleciałby w hukiem z pracy. Reaktywuje się sekcje łyżwiarstwa szybkiego.

Jest ogromnie popularna w ojczyźnie łyżwiarstwa szybkiego - Holandii. Powstał tam Fan Club jej imienia. W zawodach w Heerenveen grupy kibiców skandują jej nazwisko.

- Nie muszę dodawać jak bardzo mi jest wówczas miło - powiedziała Martina Sablikova. - Heerenveen jest najpopularniejszym miejscem w świecie w łyżwiarstwie szybkim. Rywalizacja odbywa się przy pełnych trybunach. Przy tym dopingu i przy takim audytorium bardzo się chce ścigać.

Warto przypomnieć, że w igrzyskach w Turynie 18-letnia wówczas Martina Sablikova zajęła w biegu na 5000 m czwarte miejsce. Nazywano ją wówczas "dziewczyną ze zrytego toru", podkreślając w ten sposób stan obiektów do łyżwiarstwa szybkiego w Czechach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje