Reklama

Reklama

Trener kadry florecistek: Powrót Gruchały do drużyny całkiem realny

Trener polskich florecistek Paweł Kantorski nie ukrywa, że najlepsza polska zawodniczka ostatnich lat Sylwia Gruchała jest bliska powrotu do kadry. - Drzwi do naszej drużyny są dla niej otwarte - powiedział szkoleniowiec.

Brązowa medalistka z Aten (2004) po igrzyskach w Londynie zawiesiła karierę i poświęciła się rodzinie. W ubiegłym roku urodziła córeczkę i obecnie przebywa na urlopie macierzyńskim. Według Kantorskiego, 32-letnia florecistka myśli o powrocie na planszę.

- To Sylwia zwróciła się do nas z inicjatywą powrotu. W tym sezonie trudno jej było pogodzić trening z obowiązkami rodzinnymi. Z tego co mi wiadomo, ma zamiar wystartować w mistrzostwach Polski, które jesienią odbędą się w Poznaniu. Potem już chce rozpocząć przygotowania do kolejnych sezonów i walczyć o nominację olimpijską do Rio de Janeiro - powiedział Kantorski.

Reklama

Szkoleniowiec, który od nieco ponad roku prowadzi kadrę florecistek, jest przekonany, że Gruchałę stać na to, by wrócić do wysokiej dyspozycji.

- Z szermierką jest trochę jak z pływaniem, umiejętności nigdy się nie zapomina. Wiadomo, że po tak długiej przerwie mogą być kłopoty z precyzją, kondycją czy przyspieszeniem. Uważam, że każdy sportowiec ma swoje indywidualne cechy, a Sylwia ma wiele tych pozytywnych. Wiem, że jeżeli będzie chciała wrócić do szermierki, to tylko po to, by ciężko pracować i wygrywać turnieje. Drzwi kadry są dla niej otwarte - podkreślił szkoleniowiec.

W obecnym sezonie, jeszcze bez Gruchały, jego podopieczne rywalizować będą w zawodach Pucharu Świata oraz najważniejszych imprezach - mistrzostwach Europy w Strasbourgu oraz mistrzostwach świata w Kazaniu. Obecnie w szerokiej kadrze trenuje osiem zawodniczek: Martyna Synoradzka, Małgorzata Wojtkowiak, Karolina Chlewińska, siostry Hanna i Marta Łyczbińskie, Martyna Jelińska, Emilia Rygielska i Magdalena Knop.

- O tym, kto pojedzie na mistrzostwa Europy, decyduje trener reprezentacji. Co do mistrzostw świata, to zgodnie z regulaminem, dwie pierwsze zawodniczki z rankingu Polskiego Związku Szermierczego mają zapewnioną kwalifikację do reprezentacji. O wyborze dwóch kolejnych reprezentantek decyduje szkoleniowiec, ale jego decyzję musi zaakceptować dyrektor sportowy oraz związku - wyjaśnił Kantorski.

Celem jego drużyny na obecny sezon jest zdobycie medalu na jednej z dwóch mistrzowskich imprez.

- Nie ma dla mnie znaczenia, czy byłby on wywalczony w turnieju indywidualnym, czy drużynowym. Tego medalu trochę mi brakowało w poprzednim roku. Wywalczyliśmy piąte miejsce na mistrzostwach Europy i świata w turniejach drużynowych. Może nie był to szczyt marzeń, ale też nie były to złe występy. Na mistrzostwach świata pokonaliśmy Węgierki na ich terenie, potem ulegliśmy Francuzkom, a następnie wygraliśmy dwa kolejne pojedynki. Spodziewałem się jednak lepszych startów w turnieju indywidualnym. Żadnej z zawodniczek na mistrzostwach świata nie udało się awansować do czołowej "16" - ocenił Kantorski.

Opiekun kadry nie ukrywa, że powoli myśli już o najbliższych igrzyskach. W Rio de Janeiro florecistki będą startować tylko w turnieju indywidualnym, a to oznacza, że maksymalnie tylko dwie Polki będą mogły walczyć o olimpijskie medale.

- Przyszły rok jest już sezonem przedolimpijskim, który będzie decydował o tym, kto pojedzie do Rio. W związku z brakiem turnieju drużynowego, będziemy szli w kierunku zindywidualizowania treningów. Nie zapominamy jednak o drużynie i też powalczymy o medale w mistrzostwach Europy i świata - zapewnił szkoleniowiec.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje