Reklama

Reklama

Tragiczna śmierć nowozelandzkiego rugbisty Jerry'ego Collinsa

W wypadku samochodowym we Francji zginął 48-krotny reprezentant Nowej Zelandii w rugby Jerry Collins. Według lokalnych mediów, śmierć poniosła też jego żona Alana Madill, a ich malutkie dziecko w bardzo ciężkim stanie zostało przetransportowane do szpitala.

Do tragedii doszło w piątek we wczesnych godzinach porannych na autostradzie A9 w departamencie Herault.

Jak podają francuskie media, z nieznanych dotąd powodów samochód należący do 34-letniego Collinsa zatrzymał się na drodze, a chwilę później uderzył w niego autobus jadący z Portugalii.

Collins (191 cm, 108 kg), przez lata czołowy zawodnik All Blacks, jak nazywana jest reprezentacja Nowej Zelandii, występował we francuskich rozgrywkach (Racing Club Narbonne), a wcześniej także m.in. w Japonii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje