Reklama

Reklama

Simone Moro o zimowym wejściu na K2: żaden styl "nie zabija" alpinizmu

Simone Moro docenił zdobycie zimą ostatniego ośmiotysięcznika K2 (8611 m) i pogratulował 10 Nepalczykom, którzy tego dokonali, korzystając jednak z tlenu z butli. „Żaden styl "nie zabija" alpinizmu” - napisał słynny włoski himalaista, zdobywca ośmiu ośmiotysięczników.

53-letni Moro przebywa obecnie... pod Manaslu (8156 m) i po raz kolejny próbuje zdobyć ten szczyt zimą.

Reklama

Włoch napisał na swoim profilu na Facebooku, że przedstawia swoje zdanie w sprawie wejścia Szerpów na K2 z punktu widzenia zawodowego himalaisty, którym jest od blisko 30 lat, a nie z poziomu eksperta z "domowej kanapy". Wspomniał także o karcie, jaką w historii zimowego himalaizmu zapisali Polacy.

Trzy z ośmiotysięczników Moro zdobył zimą bez tlenu, w tym jeden - Sziszapangmę (8027 m) - z Piotrem Morawskim w trakcie polskiej wyprawy kierowanej przez Jana Szulca (2005). Pozostałe dwa to Makalu (8463 m) w 2009 r. z Rosjaninem mającym polskie obywatelstwo Denisem Urubko oraz Gaszerbrum II (8035 m) w 2011 r. z Amerykaninem Cory W. Richardsem i Urubko.

Przez część wspinaczy użycie tlenu w górach najwyższych jest uznawane za wspomaganie, a nawet za doping - to stanowisko reprezentują m.in. Urubko, zdobywca Korony Himalajów i Karakorum (wszystkie 14 ośmiotysięczników) czy Adam Bielecki. Ten drugi jako pierwszy człowiek stanął zimą na Gaszerbrumie I (8068 m) - z Januszem Gołąbem w 2012 r. i na Broda Peak (8051 m) w 2013 r. z Arturem Małkiem, Maciejem Berbeką i Tomaszem Kowalskim - dwaj ostatni pozostali na zawsze na szczycie.

"Ponownie gratuluję zespołowi Nepalczyków. Nie piszę (o K2 - PAP) przypadkowo, jestem himalaistą od blisko 30 lat, a póki co +zimuję+ pod Manaslu, a nie siedzę w domu na kanapie. Żaden styl nie zabija alpinizmu, osiągnięć innego wspinacza. Himalaizm jest +żywy+, dopóki znajdują się osoby, które chcą go rozwijać i zmieniać swoimi dokonaniami. Zawsze znajdzie się miejsce na lepszy styl i etykę.

- Ci, którzy teraz nie doceniają stylu, w jakim zdobyto K2, mogą stać się potencjalnymi innowatorami, pod warunkiem, że odejdą od klawiatury komputera [...] Szczyt K2 był i jest. Czeka zimą i nie tylko zimą. Jeśli ktoś wie i czuje, że stać go na więcej, niech rusza na K2 i inne ośmiotysięczniki" - napisał.

Włoch podkreślił, że himalaizm zimowy to szczególnie niebezpieczna i trudna +dyscyplina", a pierwsi wyzwania w tej "rywalizacji" rzucili ośmiotysięcznikom Polacy. Przypomniał też osobistą tragedię, jaka dotknęła go zimą 1997 roku podczas wspinaczki na Annapurnę (8091 m), 10. co do wysokości szczyt globu, jednak uważany za jeden z trudniejszych, a przede wszystkim najbardziej niebezpiecznych ze względu na zagrożenie lawinami i obrywami skalno-lodowymi.

25 grudnia 1997 roku Moro oraz dwaj Kazachowie: Anatolij Bukriejew, zdobywca 10 ośmiotysięczników i uczestnik tragicznej w skutkach komercyjnej wyprawy na Everest w 1996 r. oraz Dmitrij Soboliew działali na południowej ścianie Annapurny. Na wysokości 5700 m w zespół uderzyły masy lodu i śniegu z powodu obrywu nawisu (seraka). Przeżył tylko Moro, który mimo odniesionych ran zdołał dotrzeć do bazy.

"Polacy otworzyli zimowy himalaizm w latach 80., ja uczyniłem to w 2005 r., mimo że przeżyłem tragedię z Bukriejewem i Soboliewem na Annapurnie w 1997 r. Jest ona we mnie do dziś. Wspinałem się z różnymi alpinistami, którzy byli dla mnie motywatorami" - podkreślił.

Himalaista urodzony w Bergamo docenił wkład Nepalczyków w podbój himalajskich olbrzymów, choć przez lata Szerpowie pozostawali w cieniu wspinaczy zagranicznych. Wspomniał też o śmierci Hiszpana Sergi Mingote, który zginął w sobotę schodząc z obozu I na K2 do bazy. Do tragedii doszło niemalże w tym samym czasie, gdy Nepalczycy dokonywali historycznego wyczynu.

"Szerpowie słusznie otrzymali (wejściem na K2 - PAP) zasłużone miejsce w historii himalaizmu. Pomagali tysiącom alpinistów przez wiele dekad w osiąganiu sukcesów. Po ich wyczynie nadszedł więc czas dla tych, którzy chcą otworzyć nowy etap w himalaizmie i dokonać ewolucji stylu i etyki zdobywania ośmiotysięczników nowymi, trudnymi technicznie drogami. Pamiętajmy, że w chwili, gdy oklaskujemy Nepalczyków, opłakujemy też tragedię Mingote, dla którego próbowałem zorganizować akcję ratunkową przy użyciu helikoptera. Alpinizm, cokolwiek by nie było, nigdy nie jest spacerem. Każdy szczyt musi pozostać oazą wolności i szacunku dla wszystkiego i wszystkich" - dodał.

16 stycznia 10 Nepalczyków z trzech różnych wypraw komercyjnych dokonało historycznego wejścia na K2, ostatni niezdobyty zimą ośmiotysięcznik. O godz. 16.58 czasu pakistańskiego (12.58 czasu polskiego) stanęli na szczycie Nirmal Purja, Mingma Gyalje Sherpa, Gelje Sherpa, Mingma David Sherpa, Sona Sherpa, Mingma Tenzi Sherpa, Pem Chhiri Sherpa, Dawa Temba Sherpa, Kili Pemba Sherpa i Dawa Tenjing Sherpa. Nie jest jasne do tej pory, czy wszyscy - czy tylko dziewięciu z nich - używali tlenu z butli.

Na dziesięć spośród 14 ośmiotysięczników jako pierwsi zimą wspięli się Polacy, w tym na jeden z Moro. Pierwszym ośmiotysięcznikiem, na którym stanęli zimą alpiniści był najwyższy z nich - Mount Everest (8848 m). Dokonali tego 17 lutego 1980 r. Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki na wyprawie kierowanej przez pioniera zimowego himalaizmu Andrzeja Zawadę. 

Olga Miriam Przybyłowicz

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie.

Sprawdź!



Dowiedz się więcej na temat: simone moro | K2 | himalaizm

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama