Reklama

Reklama

Ryzykowny manewr o mały włos nie pozbawił polskich szachistów medalu ME

- Medal drużynowych mistrzostw Europy daje nam wielką satysfakcję. Emocje były ekstremalne, do ostatniej partii, bo wystartowaliśmy słabo. Mocne słowa kapitana Bartosza Soćki obudziły drużynę do walki w bardzo trudnej sytuacji - opowiada Interii Kamil Mitoń, trener arcymistrza Jana-Krzysztofa Dudy.

Dariusz Wołowski, Interia: Brąz mistrzostw Europy w Słowenii, czy czwarte miejsce na olimpiadzie szachowej w Batumi w 2018 roku? Który sukces polskich szachistów jest cenniejszy?

Kamil Mitoń (trener najlepszego polskiego szachisty Jana-Krzysztofa Dudy): - Różnica między brązowym medalem, a czwartym miejscem jest oczywista dla każdego sportowca. Trzeba jednak przyznać, że olimpiada szachowa ma wyższą rangę i większy stopień trudności. Chińczycy, Amerykanie, Hindusi to światowa czołówka w szachach, na mistrzostwach Europy ich nie ma. Poziom mistrzostw w Słowenii był jednak bardzo wyrównany i wysoki. Dlatego tak nas cieszy miejsce na podium.

Reklama

Regulamin zawodów, czyli system szwajcarski sprawia, że nie mierzyliście się w Słowenii ani ze zdobywcą złota Ukrainą, ani ze srebrną Francją.

- Regulamin przewiduje, że mistrzostwa mają 9 rund. Startowało 39 zespołów więc niemożliwe, żeby każdy grał z każdym. My zaczęliśmy turniej słabo: zremisowaliśmy z niżej notowanym Izraelem, przegraliśmy z Rosją, aż wreszcie nie daliśmy rady teoretycznie słabszej Norwegii grającej bez Magnusa Carlsena, który przygotowuje się do obrony tytułu mistrza świata. Po remisie ze Skandynawami, nasz kapitan Bartosz Soćko zebrał zawodników i padło z jego ust kilka mocnych słów. Mocnych i potrzebnych, bo na kolejne mecze drużyna wyszła odmieniona. Pokonała solidnych Niemców i Czechów, zremisowała z Hiszpanami, z którymi walczyła potem o brąz.

Lider Polaków Jan-Krzysztof Duda odpoczywał w meczu z Norwegią. Zemściło się to na was.

- Tak. Szukając analogii piłkarskich można powiedzieć, że postąpiliśmy jak Paulo Sousa w meczu z Węgrami, nie wystawiając Roberta Lewandowskiego. Janek musiał jednak kiedyś odpocząć, więc uznaliśmy, że najlepiej w starciu z przeciętną Norwegią. Sparzyliśmy się na tym. Omal nie kosztowało nas to straty szansy na medal. Potem drużyna grała już jednak rewelacyjnie. W ostatnim spotkaniu z Gruzją musieliśmy wygrać wysoko i liczyć, że mecze Ukrainy z Armenią i Francji z Azerbejdżanem nie zakończą się remisami. Miałem obawy. Odżyły złe wspomnienia sprzed lat kiedy sam byłem szachistą, kiedy na mistrzostwach Europy medal zabrał nam właśnie remis Francji z Azerbejdżanem. Tym razem to się nie powtórzyło. Gruzję rozbiliśmy 3,5:0,5. To znakomity wynik. Doczekaliśmy za to nagrody.

W polskiej ekipie było dwóch trenerów, Bartosz Soćko i pan. Jaki jest podział ról?

- Obsada trenerska zależy od zamożności kraju i federacji. Każda z Rosjanek, które zdobyły złoto w turnieju kobiecym, miała w Słowenii swojego trenera. Inne drużyny prowadził jeden człowiek. My jesteśmy pośrodku. Ja byłem w Słowenii jako trener lidera kadry Jana-Krzysztofa Dudy. Bartosz Soćko był dzięki temu odciążony, mógł zajmować się resztą drużyny. To on ustalał skład na mecze, on decydował o powołaniach na mistrzostwa. On jest tu szefem, ja bardzo dużo uczę się, współpracując z kimś tak doświadczonym.

Jan-Krzysztof Duda zdobył w ośmiu partiach 5,5 pkt. To 70 procent, drugi wynik w turnieju po rewelacyjnym 18-latku reprezentującym Francję Alirezie Firouzji. On zdobył w 9 partiach aż 8 pkt.

- Janek grał bardzo dobrze. Jako lider drużyny spisał się świetnie. Dostał medal za start indywidualny, bo takie też się przyznaje za wyniki osiągnięte na poszczególnych szachownicach. Indywidualnym medalem wyróżniono też grającego na czwartej szachownicy Wojciecha Morandę. Ma ta drużyna dwóch szachistów z topu: Dudę i Radosława Wojtaszka, dwóch bardzo solidnych: Kacpra Pioruna i Morandę. No i młodość: 18-letni Paweł Teclaf został powołany przez Bartosza Soćkę ze względu na dobre wyniki w kraju. Dla niego to była pierwsza wielka impreza i spisał się bardzo dobrze. Zdobył 2 pkt w czterech partiach i bezcenne doświadczenie, które zaprocentuje na pewno. Mogę powiedzieć, że brązowa drużyna mistrzostw Europy to mieszanka mistrzostwa, solidności i młodości.

O medalu dla Polski zdecydował system Bergera, bo Polska i Hiszpania zdobyły po 13 pkt.

- Tak. System Bergera polega na ocenie wyników rywali drużyny, aby sprawdzić kto w turnieju miał silniejszych. Wyszło, że Polska.

Jak się drużyna przygotowuje do takich zawodów jak mistrzostwa Europy?

- Dwa razy do roku mamy zgrupowania, ale nie tylko gramy na nich w szachy, trenujemy też fizycznie. Gramy w piłkę nożną na przykład. Poza zgrupowaniami każdy szachista przygotowuje się indywidualnie, idzie swoją ścieżką. Powołanie do kadry ma zagwarantowane mistrz Polski, resztę decyzji podejmuje kapitan.

Na następnej olimpiadzie szachowej Polska zagra o medal? Pierwszy po wojnie.

- Oczywiście. Jak już wspominałem olimpiada szachowa to najważniejsze zawody drużynowe, mundial w tej dyscyplinie. Przebić się na podium to wielka sprawa, ale nie jest poza zasięgiem naszych szachistów. Jest na świecie kilka drużyn wyżej notowanych w rankingu, ale i z nimi Polacy są w stanie wygrywać. Brąz mistrzostw Europy to nie jest apogeum możliwości tego zespołu.

18-letni Firouzja wygrał ostatnio turniej w Rydze, co znaczy, że w przyszłorocznym turnieju kandydatów będzie jednym z rywali Jana-Krzysztofa Dudy. Mówią o nim "geniusz", który ma zdetronizować Magnusa Carlsena.

- Jest znakomity. Wspaniała gra w Słowenii dała mu awans na drugą pozycję rankingu FIDE, tuż za mistrzem świata Carlsenem. W przecież dzieli ich aż 13 lat, Irańczyk grający dla Francji będzie tylko lepszy. Od Janka jest młodszy o piąć lat. I już ma z nim dodatni bilans pojedynków w szachach klasycznych. W szybkich lepszy jest Janek. Na pewno Firouzja i Duda to przyszłość szachów. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, zobaczyć, jak będą się rozwijali.

Wiadomo dokładnie, kiedy turniej kandydatów do tytułu mistrza świata się odbędzie?

- Jeszcze nie ma daty i miejsca, ale poznajemy kolejnych przeciwników Janka. O ile w drużynowych mistrzostwach Europy rywali nie znamy, więc trudno się przygotowywać do partii z kimś konkretnym, o tyle w turnieju pretendentów jest ośmiu szachistów i można się przygotowywać "pod nich". Czyli ćwiczyć, uwzględniając sposób gry każdego z nich, aby zwiększyć swoje szanse w bezpośredniej partii.

Rozmawiał Dariusz Wołowski

ZOBACZ TEŻ:

Wzlot polskich szachistów na ME komentuje w Interii Jerzy Kostro

Historyczny sukces polskich szachistów w mistrzostwach Europy

Jan-Krzysztof Duda dla Interii: - Szachy to wojna umysłów


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL