Reklama

Reklama

Ryszard Stadniuk liczy na awans dziewięciu polskich osad na igrzyska

Prezes Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich (PZTW) Ryszard Stadniuk przyznał, że jego zdaniem kwalifikację olimpijską na przyszłoroczne igrzyska w Tokio może wywalczyć nawet osiem lub dziewięć osad. - To najbardziej optymistyczny wariant - zaznaczył.

Najważniejszym etapem w walce o prawo startu w Japonii będą mistrzostwa świata w Linzu, które odbędą się na przełomie sierpnia i września.

Reklama

- Gwarancją kwalifikacji jest wejście do finału, czyli do pierwszej szóstki MŚ. Czasem wystarczy też na przykład ósme czy dziewiąte miejsce, zależnie od konkurencji - powiedział Stadniuk.

Jedynie w ósemce premiowanych jest tylko pięć najlepszych osad. W tej konkurencji "Biało-Czerwoni" mają jednak niewielkie szanse - większość zawodników, którzy w ostatnich latach osiągali sukcesy (m.in. brąz MŚ w 2014 roku), zostało "rozbitych" na inne osady, a ich miejsce zajmą młodzieżowcy.

Nieco ostrożniejszy w ocenie, ile osad może się zakwalifikować, był dyrektor sportowy PZTW Bogdan Gryczuk.

- Satysfakcjonowałoby nas zakwalifikowanie się siedmiu osad oraz dwa, cztery medale w tym roku - ocenił.

Sezon dla polskich wioślarzy rozpocznie się w sobotę. Na ten dzień zaplanowano centralne kontrolne regaty długodystansowe w Warszawie. Pierwsza runda Pucharu Świata odbędzie się 10-12 maja w Płowdiw, gdzie w ubiegłym roku walczono o medale mistrzostw świata.

W Bułgarii nie wystartują mistrzynie świata i Europy w czwórce podwójnej: Katarzyna Zillmann, Marta Wieliczko, Maria Springwald i Agnieszka Kobus-Zawojska. Zabraknie tam również czwórki bez sterniczki. Podczas wrześniowych MŚ spora część polskiej kadry zmagała się z zatruciem pokarmowym i wygląda na to, że biało-czerwoni nieszczególnie chcą tam wracać. Strata może być jednak niewielka, ponieważ zwykle na pierwszej rundzie PŚ nie ma wielu czołowych osad.

W tej chwili do pierwszych startów przygotowywanych jest 12 osad, które mają przynajmniej teoretyczne szanse (awansować do Tokio - PAP). Czy wszystkie pojadą do Linzu - zobaczymy. Po drodze są jeszcze Puchary Świata, mistrzostwa Europy i po nich zobaczymy, kto będzie miał realne szanse - poinformował Gryczuk.

Jak przyznał, na kilka tygodni z programu treningowego wypadła Weronika Deresz, która wraz z Joanną Dorociak wywalczyła w ubiegłym roku srebrny medal mistrzostw Europy w Glasgow w dwójce podwójnej wagi lekkiej. Na początku sezonu zastąpi ją Katarzyna Wełna.

- Na grupowaniu w wysokogórskim Livigno Weronika Deresz poszła na narty zjazdowe - my pojechaliśmy tam przede wszystkim trenować na biegówkach. Miała wolne popołudnie i na tych nartach zjazdowych zerwała sobie więzadła w kolanie. Zacznie trenować dopiero w maju, czyli - dwa miesiące przerwy. Nie wiem, jak to będzie dalej wyglądało, oby nie było żadnych powikłań - powiedział Gryczuk.

Na początku kwietnia on i prezes PZTW wrócili z rekonesansu w Japonii.

- Celem naszej wizyty było obejrzenie ośrodków, w których możemy przeprowadzić zgrupowanie aklimatyzacyjne. Zwiedziliśmy cztery, każdy z nich ma swoje plusy i minusy. W ciągu kilku tygodni podejmiemy decyzję, który z nich wybierzemy na krótki, 10-dniowy obóz przygotowawczy - poinformował Stadniuk.

Jak dodał, nie należy dziwić się, że przygotowania są czynione tak wcześnie, jeszcze przed kwalifikacjami.

- Wszystko trzeba zaplanować z dużym wyprzedzeniem. Wtedy, kiedy już będziemy wiedzieli, ilu zawodników, ile osad się zakwalifikowało, może już być za późno. Mamy zresztą taką praktykę od wielu lat i zawsze nam się to sprawdza - zapewnił.

Związek nie spodziewa się też kłopotów związanych z przygotowaniami organizatorów przyszłorocznych igrzysk. O ile głośno było o problemach przed olimpiadą w Rio de Janeiro w 2016 roku - w kontekście wioślarstwa głównym tematem było duże zanieczyszczenie wody w akwenie, to Japończycy zdają się mieć wszystko pod kontrolą.

- Jeżeli chodzi o tor olimpijski, to wszystko idzie nawet trochę szybciej niż zakładano. W tym roku (w sierpniu - PAP) odbędzie się tam taki +test event+, czyli regaty, które będą generalnym sprawdzianem - mistrzostwa świata juniorów - powiedział Stadniuk.

Za to jednym z problemów, z którym przyjdzie się zmierzyć wioślarzom i ich zapleczu będzie kwestia... jedzenia.

- Sprawa kuchni jest niebagatelna, bo jednak nasi zawodnicy nie są przyzwyczajeni do azjatyckiego wyżywienia. W samej wiosce olimpijskiej nie będzie z tym problemu, ale na zgrupowaniu tuż przed igrzyskami na pewno będzie trzeba tę kwestię rozwiązać - przyznał Gryczuk.

Na igrzyskach walka o medale odbywać się będzie w 14 konkurencjach: siedmiu męskich i siedmiu kobiecych. Przed trzema laty w Brazylii Polacy wywalczyli dwa krążki: złoty i brązowy.

Dowiedz się więcej na temat: IO Tokio 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje