Reklama

Reklama

Rugby. Christophe Dominici nie żyje

Jeden z najwybitniejszych francuskich rugbistów, 65-krotny reprezentant Francji, Christophe Dominici zginął w tragicznych okolicznościach. Miał 48 lat.

Jak podaje dziennik "Le Parisien", powołując się na źródła w policji, Dominici we wtorek po południu w parku Saint-Cloud wszedł na dach jednego z budynków dawnych koszar i rzucił się z około 20 metrów. Zginął na miejscu.

Reklama

Ta wiadomość zszokowała Francuzów. Wszystkie dzienniki i portale zamieszczają ją w czołówkach informacyjnych. Dominici był bardzo znanym zawodnikiem w drugim, po piłce nożnej pod względem popularności, sporcie zespołowym.

Występował w zespole RC Toulon z południa Francji, ale największe sukcesy odnosił w paryskim Stade Français. Z tym klubem pięciokrotnie zdobywał mistrzostwo kraju w: 1998, 2000, 2003, 2004 i 2007 roku.

W reprezentacji "Trójkolorowych" zasłynął przede wszystkim doskonałym występem i legendarnym już przyłożeniem w meczu półfinałowym Pucharu Świata z Nową Zelandią w 1999 roku. Francuzi w tej edycji zajęli drugie miejsce. Dwukrotnie sięgnął z drużyną narodową po Puchar Sześciu Narodów.

Po zakończeniu kariery Dominici odnalazł się w roli biznesmena. Miał własną winnicę, prowadził butik z luksusową odzieżą. Udzielał się także w telewizji jako konsultant, wystąpił w jednej z edycji "Tańca z gwiazdami".

"Z ogromnym smutkiem i głębokim bólem serca Stade Français przyjął wiadomość o śmierci Christophe’a Dominici. Był geniuszem rugby i wyjątkowym kumplem, który pozostawił wielką pustkę w naszej wielkiej rodzinie." - napisał na swoim profilu jego były klub Stade Français.

ok

Dowiedz się więcej na temat: Christophe Dominici | rugby

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje