Reklama

Reklama

Roy Halladay zginął w wypadku lotniczym

Jeden z czołowych baseballistów ostatnich lat Roy Halladay zginął we wtorek w wypadku lotniczym. Prywatny samolot 40-letniego Amerykanina, który dwukrotnie został wybrany najlepszym miotaczem sezonu w lidze MLB, rozbił się nad Zatoką Meksykańską w okolicach Florydy.

Szeryf hrabstwa Pasco Chris Nocco na konferencji prasowej poinformował, że ciało Halladaya zostało znalezione na mieliźnie w pobliżu lasów namorzynowych u wybrzeży Florydy. Jak dodał, na razie nie można potwierdzić, czy na pokładzie samolotu ICON A5 był ktoś poza słynnym zawodnikiem. W sprawie wypadku prowadzone jest śledztwo.

Reklama

Halladay po zakończeniu kariery w 2013 roku dużo czasu poświęcał swojej drugiej wielkiej pasji - lotnictwu. W jednym z materiałów wideo przyznał, że jako baseballista ze względu na obowiązujący go wówczas kontrakt nie mógł zrobić licencji pilota. Dodał wówczas też, że jego żona początkowo była bardzo przeciwna temu, by kupił samolot, ale później zaakceptowała jego marzenie.

Słynny gracz przez 12 lat bronił barw Toronto Blue Jays, a następnie przez cztery występował w Philadelphia Phillies. W barwach tego drugiego zespołu w 2010 roku zaliczył "perfect game" (pełny mecz, w którym nie dopuścił do zdobycia bazy przez drużynę atakującą) oraz - jako drugi zawodnik w historii ligi - "no-hitter" w fazie play-off (nie dopuścił do zdobycia bazy przez zawodnika drużyny przeciwnej poprzez uderzenie). Ośmiokrotnie wystąpił też w Meczu Gwiazd MLB.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje