Reklama

Reklama

PŚ we florecie: Siess siódmy, Rajski jedenasty w Dausze

​Michał Siess zajął siódme miejsce, a Leszek Rajski był jedenasty w zawodach Pucharu Świata Grand Prix FIE we florecie w Dausze. Gorzej spisały się kobiety, z których najwyżej - na 28. pozycji - sklasyfikowano Martynę Synoradzką.

Zwyciężyli Amerykanin Gerek Meinhardt oraz Rosjanka Inna Derigłazowa.

26-letni Siess (AZS AWFiS Gdańsk) zmagania w turnieju głównym - z udziałem 64 florecistów - rozpoczął od wygranej z Rosjaninem Aleksandrem Sirotkinem 15:11. W 1/16 finału pokonał reprezentanta Hongkongu Lawrence'a Lok Wang Nga 15:8, później wyeliminował innego z Rosjan Antona Borodaczewa 15:6, a w ćwierćfinale przegrał z wyżej notowanym mistrzem Azji z 2019 roku Takahiro Shikine 11:15. Japończyk później dotarł do finału.

Ostatni tak dobry występ gdańszczanin, syn Cezarego, brązowego medalisty olimpijskiego z Barcelony w tej broni w drużynie, odnotował w lipcu 2019 roku, kiedy był szósty w mistrzostwach globu w Budapeszcie.

Reklama

Dobrze spisał się również najstarszy w polskiej ekipie Rajski (Wrocławianie). 37-letni florecista w 1/32 finału pokonał Węgra Gergo Szemesa 15:9, a w kolejnej rundzie w takim samym stosunku wygrał z 16. w światowym rankingu Francuzem Maxime'em Pauty. W 1/8 finału Polak musiał uznać wyższość innego z "Trójkolorowych" - Alexandre'a Sido, przegrywając 8:15.

W "16" dużych międzynarodowych zawodów Rajski był poprzednio w 2017 roku, kiedy w mistrzostwach Europy w Tbilisi uplasował się na 15. miejscu, a w PŚ taki wynik w jego wykonaniu ostatnio miał miejsce ponad sześć lat temu w Bonn.

Andrzej Rządkowski (Wrocławianie) - trzeci z biało-czerwonych w turnieju głównym - w 1/32 finału uległ Cypryjczykowi Alexowi Tofalidesowi 13:15 i zajął 44. lokatę.

Turniej sypnął niespodziankami. Już w pierwszej rundzie odpadło kilku czołowych florecistów świata, w tym mistrz globu z 2018 i lider rankingu w tej broni Włoch Alessio Foconi czy drugi w klasyfikacji mistrz świata z 2019 roku Francuz Enzo Lefort.

Triumfował Amerykanin Meinhardt, który w finale wygrał z Shikine 15:11. To jego trzecie pucharowe zwycięstwo w karierze, wszystkie odniósł w imprezach rangi Grand Prix, gdzie jest do zdobycia więcej punktów.

Gorzej niż panom poszło polskim florecistkom. Już po fazie eliminacjach grupowych odpadła - zajmując 111. pozycję - Julia Walczyk. Zawodniczika KU AZS UAM Poznań miała jeszcze szansę na awans do turnieju olimpijskiego na podstawie listy światowej, mając przed tą imprezą status pierwszej rezerwowej. Wynik w Katarze jednak przekreślił te nadzieje.

Stąd jedna z florecistek, podobnie jak jeden z polskich florecistów szansy na przepustkę do igrzysk w Tokio szukać będą w dodatkowym kontynentalnych zawodach kwalifikacyjnych w kwietniu w Madrycie.

Najlepiej spisała się w Dausze Synoradzka (AZS AWF Poznań), która jako jedyna z biało-czerwonych wygrała walkę w turnieju głównym. W pierwszej rundzie pokonała Amerykankę Maię Mei Weintraub 15:12, a w kolejnym pojedynku uległa Włoszce Martinie Sinigalii 6:15 i zajęła 28. lokatę.

Marika Chrzanowska przegrała w 1/32 finału z Włoszką Eriką Cipressa 6:15, Hanna Łyczbińska (obie KU AZS UAM Poznań) z Francuzką Pauline Ranvier 11:15, a Martyna Jelińska (AZS AWF Poznań) nie dała rady innej reprezentantce Italii, drugiej w światowym rankingu, mistrzyni globu z 2018 roku Alice Volpi 6:15.

Chrzanowska zajęła ostatecznie 49. miejsce, Łyczbińska była 54., a Jelińska - 63.

Wygrała - po raz 20. w karierze - Inna Derigłazowa. Prowadząca w rankingu światowym Rosjanka, najbardziej utytułowana florecistka ostatnich lat, m.in. mistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro, w decydującym pojedynku pokonała Chinkę Qingyuan Chen 15:5.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje