Reklama

Reklama

PŚ w szpadzie: Aleksandra Jarecka 11. w Kazaniu

Aleksandra Jarecka - znana do tej pory pod panieńskim nazwiskiem Zamachowska - zajęła 11. miejsce w pierwszych po ponadrocznej przerwie zawodach Pucharu Świata szpadzistek w Kazaniu. Radosław Zawrotniak (oboje AZS AWF Kraków) był 41.

Jarecka, zajmująca dotychczas 23., najwyższą z Polek w światowym rankingu pozycję, w 1/32 finału pokonała Francuzkę Helene Ngom 15:12, a w kolejnej rundzie wyeliminowała jej rodaczkę Marie-Florence Candassamy 15:14. W pojedynku o awans do ćwierćfinału Polka uległa dwukrotnej mistrzyni Azji, czwartej w klasyfikacji szpadzistek Injeong Choi 12:15.

Koreanka w Kazaniu nie znalazła pogromczyni i po raz trzeci triumfowała w zawodach PŚ. W finale pokonała Aliyę Luty 15:9. Francuzka po raz pierwszy stanęła na podium turnieju tej rangi.

Reklama

W turnieju głównym - z udziałem 64 zawodniczek - z "Biało-Czerwonych" zaprezentowały się jeszcze Ewa Trzebińska (AZS AWF Katowice) i Magdalena Piekarska-Twardochel (AZS AWF Warszawa). Los skojarzył je już w 1/32 finału, a wygrała Trzebińska 15:9. W kolejnej rundzie wicemistrzyni globu z 2017 roku przegrała z doświadczoną Estonką Julią Beljajevą 8:15 i została sklasyfikowana na 23. pozycji.

Piekarska-Twardochel ostatecznie była 50. Pozostałe podopieczne trenera kadry Bartłomieja Języka odpadły w kwalifikacjach.

W najlepszej "64" szpadzistów znalazł się jeden Polak - 15. w światowym rankingu Zawrotniak, który dzięki miejscu w "16" tego zestawienia był zwolniony z kwalifikacji. W 1/32 finału przegrał jednak z Japończykiem Akirą Komatą 11:12 i zajął 41. lokatę.

Był to ostatni z turniejów indywidualnych zaliczanych do olimpijskiego rankingu kwalifikacyjnego. Polak, który dotychczas był pierwszym rezerwowym, tym występem praktycznie stracił szansę na przepustkę do Tokio na tej podstawie. Wyprzedzający go Holender Bas Verwijlen dotarł bowiem do ćwierćfinału, a wyżej od wicemistrza igrzysk w Pekinie w drużynie będzie też Rosjanin Siergiej Bida bądź Węgier Gergely Siklosi, w zależności od tego, która z tych reprezentacji uzyska prawo występu w stolicy Japonii męskiego zespołu.

Zawrotniak szansy na trzeci olimpijski start będzie musiał poszukać w dodatkowym kontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym, z którego awans uzyska wyłącznie zwycięzca.

Triumfował Ihor Rejzlin. Ukrainiec, który odniósł drugie zwycięstwo w karierze, w finale pokonał Siklosiego 15:11.

W poniedziałek w Kazaniu rozpocznie się rywalizacja drużynowa, która wyłoni ostatecznie po osiem zespołów, które wystąpią w Tokio. Polki są już pewne udział w igrzyskach, a męska drużyna nie ma na to szans.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje