Reklama

Reklama

PŚ szpadzistek. Trener kadry: Dziewczyny są w stanie wygrać z każdym

W niedzielę w zawodach Pucharu Świata w Tallinnie polskie szpadzistki mogą praktycznie zapewnić sobie kwalifikację do turnieju drużynowego igrzysk w Tokio. - Najważniejsze, żeby dziewczyny były zdrowe, a wtedy są w stanie wygrać z każdym – uważa trener kadry Bartłomiej Język.

Za rok w Tokio o olimpijskie medale rywalizować będzie osiem lub dziewięć drużyn. Zależy to od tego, czy Japonia uzyska bezpośrednią kwalifikację, czy wystartuje z puli należnej gospodarzowi igrzysk. "Biało-Czerwone" są w niezłej sytuacji, gdyż w światowym rankingu, który będzie podstawą podziału miejsc w igrzyskach, zajmują trzecią lokatę, z niewielką stratą punktową do Rosjanek i Chinek.

"System kwalifikacji mógłby być łatwiejszy, bardziej przejrzysty, za dużo jest w tym wszystkim matematyki. Wiele zależy od tego, kto będzie w pierwszej czwórce, które miejsce zajmie drużyna z Azji, które z Afryki. Na razie to wróżenie z fusów, a stawka jest bardzo wyrównana. Pewne startu w Tokio mogą być w zasadzie tylko Amerykanki, bo one nie mają konkurencji na swoim kontynencie. My musimy po prostu dobrze walczyć i zająć jak najlepsze miejsce w rankingu" - powiedział Język.

Reklama

Jego podopieczne w tym roku m.in. wygrały zawody PŚ w Dubaju i Barcelonie. Ponadto wywalczyły złoty medal mistrzostwach Europy, co też znajduje odbicie w rankingu światowym. Gorzej powiodło się na mistrzostwach globu w Budapeszcie, gdzie były ósme, ale główny wpływ na to miały kontuzje dwóch zawodniczek.

Dlatego trener reprezentacji przed startem w Tallinnie najbardziej martwi się o zdrowie swoich szpadzistek.

"Najważniejsze, żeby dziewczyny były w pełni sił, a wtedy są w stanie wygrać z każdym. Nieraz to udowodniły, choć przy tak wyrównanej stawce często decyduje dyspozycja dnia. Jak pojawiają się jakieś kontuzje lub choroby, to może być tak, jak w mistrzostwach świata. Oczywiście jedziemy po to, aby wygrać, ale nasz cel minimum to miejsca pomiędzy piątym a ósmym. Przed rokiem w Tallinnie była ósma lokata, więc teraz każda wyżej będzie krokiem do przodu" - zaznaczył Język.

Polska ekipa do stolicy Estonii wyruszy w czwartek. Pojedzie tam siedem szpadzistek finansowanych przez związek: Ewa Trzebińska, Renata Knapik-Miazga, Aleksandra Zamachowska, Barbara Rutz, Martyna Swatowska, Anna Mroszczak i Magdalena Piekarska-Twardochel, która kilka dni temu w Wuhanie wywalczyła brązowy medal Światowych Wojskowych Igrzysk Sportowych. Ponadto pięć zawodniczek wybiera się do Tallinna na koszt swoich klubów.

Zdaniem Języka kadrowiczki są w dobrej formie. W październiku przebywały na dwóch zgrupowaniach w Spale. Tam miały okazję ćwiczyć m.in. z reprezentacją Japonii. Szkoleniowiec wciąż zastanawia się nad ostatecznym składem na turniej drużynowy.

"Pewne miejsce mają: Zamachowska, Trzebińska i Knapik-Mizaga, a tą czwartą będzie albo Basia Rutz, albo Magda Piekarska. Decyzji jeszcze nie podjąłem. Mam nadzieję, że nie przytrafi się w ostatniej chwili jakaś kontuzja, bo wtedy trzeba byłoby składem rotować" - podkreślił.

Autor: Grzegorz Wojtowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL