Reklama

Reklama

Przybytek i Kołodziński wciąż na drugim miejscu w ME w klasie 49er

Łukasz Przybytek i Paweł Kołodziński, mimo "wywrotki" w siódmym wyścigu, utrzymali drugie miejsce w żeglarskich mistrzostwach Europy w klasie 49er, odbywających się w Porto.

Na 10. pozycji plasują się Tomasz Januszewski i Jacek Nowak. Liderami są Portugalczycy Jorge Lima i Jose Costa.

Przybytek i Kołodziński (AZS AWFiS Gdańsk), olimpijczycy z Londynu, w środę w swojej grupie eliminacyjnej klasyfikowani byli na trzeciej, piątej i dwunastej pozycji (dzień wcześniej rozegrano cztery wyścigi). Ta ostatnia, najsłabsza, była wynikiem "wywrotki" na Atlantyku.

- Doszło do sytuacji kolizyjnej i aby jej uniknąć zrobili trudny manewr, ale niestety się wywrócili. Generalnie do drugiego dnia zawodów podeszliśmy spokojnie, bowiem pozycje wyjściowe były dobre i można było spokojnie ścigać się w eliminacjach. Z pewnością chłopaki wywiązali się z zadania - powiedział trener reprezentacji Paweł Kacprowski, który był 12. w igrzyskach w Sydney wraz z Pawłem Kuźmickim.

Reklama

Przybytek i Kołodziński opowiadali, że tuż po starcie jedna z amerykańskich załóg zahaczyła o linkę, którą była przywiązana boja. Polacy "wbili się" w falę i znaleźli w wodzie.

- Wystartowaliśmy na lewym halsie, więc musieliśmy ustąpić kilku łódkom. Wtedy właśnie doszło do tej sytuacji z ekipą Stanów Zjednoczonych. Straciliśmy może 1,5-2 minuty, choć i tak szybko się postawiliśmy. Wychodzi na to, że +odrzutka+, czyli jeden najsłabszy wynik z eliminacji z poszczególnych wyścigów, właśnie wykorzystaliśmy - stwierdził Kołodziński.

"Biało-czerwoni" podkreślali, że bardzo trudno żeglowało się w środę przy wietrze dochodzącym nawet do 18 węzłów.

- Warunki były bardzo wymagające, duża fala oceaniczna i silny wiatr, choć prognozy był inne. Mimo wywrotki, spisaliśmy się dobrze - ocenił Przybytek, a jego załogant Kołodziński dodał: - Sytuacja pogodowa podczas dzisiejszej rywalizacji zmieniała się, a my przy słabym, średnim i silnym wietrze pokazaliśmy, że jesteśmy mocni. W bardzo dobrej formie są też prowadzący Portugalczycy. W szóstym i siódmym wyścigu byli drudzy i zdecydowanie prowadzą w punktacji łącznej.

Spadki zanotowały inne polskie załogi walczące o awans do grupy złotej, czyli do grona 25 najlepszych jachtów. Januszewski i Nowak (AZS UWM Olsztyn) plasują się na dziesiątej pozycji (poprzednio na siódmej), a Filipowicz (AZS AWFiS Gdańsk) i Piasecki (SKŻ Sopot) - na 27. (15.). Biorąc pod uwagę tylko załogi europejskie (startują też m.in. Australijczycy, Nowozelandczycy i Argentyńczycy), wymienieni Polacy są na ósmym i 20. miejscu. Znacznie dalej tylko Dominik Buksak (YKP Gdynia) i Grzegorz Goździk (AZS AWFiS Gdańsk) - 44. lokata (awans o jedną pozycję w porównaniu z wtorkiem).

- W tej świetnej obsadzie zawodów czujemy dużą presję ze strony rywali. Dziś pływaliśmy równo, nic złego się nie stało, a przecież czasem takie wydarzenia demotywują. Mamy z Jackiem (Nowakiem - PAP) sześcioletnie doświadczenie w tej klasie, ale z taką falą oceaniczną jeszcze się nie spotkaliśmy. Chyba wszyscy mieli większe oczy... A już w czwartek może być słabo z wiatrem. Choć tak naprawdę, jeśli ktoś jest w dobrej dyspozycji, to poradzi sobie w każdych warunkach - przyznał Januszewski.

Poza złotą grupą, do srebrnej spadli, choć na razie tylko wirtualnie, Filipowicz z Piaseckim. - To był nieco słabszy dzień, a zaczęło się od kiepskiego startu w piątym wyścigu. Ciężko się potem żeglowało; do tego doszła jeszcze mała usterka techniczna. Zanim ustaliliśmy, o co chodzi, straciliśmy kilka pozycji. W następnej próbie dotknęliśmy znaku i musieliśmy płynąć karne "kółko". W ostatnim zaś przywiało, zajęliśmy szóstą lokatę, ale w generalce niestety spadliśmy - powiedział Filipowicz.

W środę rozgrywane są też wyścigi kończące eliminacje w żeńskiej klasie 49erFX. Madeleine i Nadia Zielińskie (AZS UWM Olsztyn) mają niewielkie szanse na awans do grupy załóg walczących od czwartku o medale.

Z Porto - Radosław Gielo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje