Reklama

Reklama

Prawie 350 milionów dol. dla dwóch graczy ligi baseballu

Justin Verlander i Buster Posey to najdrożsi zawodnicy amerykańskiej ligi baseballu MLB w historii. Obaj podpisali nowe kontrakty o łącznej sumie prawie 350 milionów dolarów. Pierwszy z nich w Detroit Tigers w ciągu siedmiu lat zarobi 180 mln dol.

Verlander, miotacz, przedłużył umowę z Detroit Tigers i w ciągu siedmiu lat zarobi 180 mln dol. Na jego pozycji jeszcze żaden zawodnik nie podpisał tak lukratywnego kontraktu. Jego pensja może jeszcze wzrosnąć. W umowie jest bowiem wiele "dodatków". Premie dostaje chociażby wtedy, gdy znajdzie się na koniec sezonu w pierwszej piątce najlepszych miotaczy. W sumie jego kontrakt może opiewać na sumę 202 mln dol.

Reklama

26-letni Posey w San Francisco Giants występuje od 2009 roku, teraz przedłużył umowę o kolejne dziewięć lat. Na jego konto ma  w tym czasie wpłynąć 167 mln dolarów.

- Takie kontrakty pokazują jak silną mamy ligę i jak dobrze kluby prosperują finansowo - skomentował Rob Manfred, wiceprezydent MLB od spraw ekonomicznych. 

Jak przewidują amerykańskie media - nie są to ostatnie rekordowe umowy. Pod koniec sezonu 2014 kontrakt kończy się innej gwieździe Claytonowi Kershawowi. Jeszcze nie ogłosił, czy chce zostać w Los Angeles Dodgers, czy poszuka sobie innego pracodawcy. Dziennikarze przewidują, że właśnie on może stać się najlepiej zarabiającym zawodnikiem MLB w historii.

Komisarz ligi Bud Selig przewiduje, że po raz pierwszy dochody MLB przekroczą osiem miliardów dolarów na sezon. - Jeszcze w 1992 roku wyniosły one 1,2 mld dol. Przeszliśmy naprawdę bardzo długą drogę, okraszoną problemami, ale i sukcesami. Wiele nas kosztowało, by dotrzeć do tego miejsca, ale teraz możemy powiedzieć, że odnieśliśmy sukces - podkreślił.

Skąd się one biorą? Źródeł dochodów jest mnóstwo, poczynając od sprzedaży praw telewizyjnych, biletów, gadżetów, reklam, po zakładanie i promowanie własnych stacji.

Tendencją w lidze MLB stało się, że zawodnicy wiążą się na długie lata z jednym klubem. - To tylko ułatwia marketing. Poza tym znacznie łatwiej jest zatrzymać zawodnika, którego się doskonale zna, aniżeli przekonać nowego. Poza tym mniej się ryzykuje - powiedział menedżer Giants Bruce Bochy.

Dowiedz się więcej na temat: MAKOLAB | San Francisco Giants | Justin Verlander | Buster Posey

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje