Reklama

Reklama

Pech Tomasza Sikory

Po ponad dwutygodniowej przerwie rywalizację w Pucharze Świata wznawiają biathloniści. Niestety, nasz najlepszy specjalista od biegu z karabinem na plecach, Tomasz Sikora nie wystąpi we włoskiej Cesanie San Sicario.

Po ponad dwutygodniowej przerwie rywalizację w Pucharze Świata wznawiają biathloniści. Niestety, nasz najlepszy specjalista od biegu z karabinem na plecach, Tomasz Sikora nie wystąpi we włoskiej Cesanie San Sicario.

- Bardzo pechowo zaczął się dla mnie ten rok - powiedział Sikora na łamach "Sportu".

- Na początku stycznia bolały mnie plecy i miałem kłopoty z bieganiem. Kiedy się wykurowałem i zacząłem ponownie dobrze biegać, to przyplątała się kontuzja. Musiałem przerwać zgrupowanie we Włoszech i wrócić do kraju, aby poddać się leczeniu. Od ponad tygodnia jestem w domu i każdego dnia jeżdżę do Bielska na fizykoterapię. Już nie pamiętam, kiedy tak długo zimą byłem w domu - podkreślił zawodnik Dynamitu Chorzów.

Sikora nie weźmie udziału w przedolimpijskiej próbie w Cesana San Sicario, ale także w następnych zawodach PŚ w słoweńskiej Pokljuce.

Reklama

- W trakcie leczenia w ogóle nie trenuję na nartach. Lekarz nie pozwolił mi biegać z kijkami, żeby nie obciążać nadmiernie chorego barku. Cały mój trening to crossy i kręcenie na stacjonarnym rowerze. Prawdopodobnie dopiero w najbliższy poniedziałek przeprowadzę typowo biathlonowy trening, ze strzelaniem i bieganiem na nartach - dodał biathlonista.

Polakowi odnowiła się kontuzja barku, której nabawił się latem zeszłego roku.

- Wyleczyłem tę kontuzję i w już w sezonie było wszystko w porządku. Dwa tygodnie temu podczas zawodów Pucharu Świata w Anterselvie. Na pierwszym okrążeniu sprintu wywróciłem się, wprawdzie nie uderzyłem barkiem, ale mocno oparłem się na ręce i uraz się odnowił. Jeszcze dobiegłem do mety, ale już w biegu na dochodzenie nie wystartowałem. Sądziłem, że wykuruje się podczas dwutygodniowej przerwy, jaką mieliśmy pomiędzy pucharowymi zawodami, ale się nie udało - stwierdził Sikora, który przez tydzień przebywał z reprezentacją na zgrupowaniu we włoskiej miejscowości Martel.

- Po konsultacji z lekarzem i trenerem Romanem Bondarukiem doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie jak wrócę do kraju i w spokoju wyleczę kontuzję. Jednak nie spodziewaliśmy się, że będzie to tak długo trwało - mówił.

- Najważniejsze są dla mnie mistrzostwa świata, które zaczynają się w Hochfilzen piątego marca. Trochę czasu do nich jeszcze zostało, ale mam obawy czy zdążę dojść do takiej formy, jaką prezentowałem przed kontuzją... - zakończył Sikora.

Reklama

Reklama

Reklama