Reklama

Reklama

Ośmioro Polaków wystartuje w jeździeckich ME

Ośmioro polskich jeźdźców weźmie udział w rozpoczynających się we wtorek w Danii mistrzostwach Europy w trzech konkurencjach: ujeżdżeniu, paraujeżdżeniu i skokach przez przeszkody. Rywalizacja potrwa do niedzieli na... stadionie piłkarskim MCH Herning Arena.

Mistrzostwa rozpoczęły się tradycyjnie od przeglądu weterynaryjnego. Wszystkie 150 koni w tym polskie próbę przeszły pomyślnie. Wśród dopuszczonych do startu dresażystów (tak nazywani są zawodnicy ujeżdżenia) Polskę reprezentować będzie mistrzyni kraju, mieszkająca w Niemczech Katarzyna Milczarek na siwym koniu Ekwador oraz Żaneta Skowrońska (LKJ Lewada Zakrzów) na klaczy With You.

Reklama

Tytułu broni Holenderka Adelinde Cornelissen na koniu Jerich Parzival, a drużynowo Wielka Brytania. W 2011 roku mistrzostwa Europy w ujeżdżeniu odbyły się w Rotterdamie.

W ekipie skoczków znaleźli się: Łukasz Koza (KJ Trachy Gliwice) z ogierem El Camp, Piotr Morsztyn (KJ Osadkowski Jakubowice) dosiadający wałacha Osadkowski Van Halen, Radosław Zalewski (WKJ Warszawa) z Duke of Carneval, Łukasz Wasilewski (KJ HBC Lasocice) na wałachu Wavantos VD Renvillhoeve oraz urodzony we Francji i przez lata reprezentujący barwy tegoż kraju, a obecnie Polski Igor Kawiak (BPK-MAZ) na Centino du Ry. Jego ojciec Tomasz wyjechał za chlebem i we Francji założył rodzinę.

Czempionat Starego Kontynentu w skokach przez przeszkody odbył się dwa lata temu w Madrycie. Złoty medal zdobył wówczas dosiadający kasztanowatego wałacha Ninja La Silla Szwed Rolf-Goeran Bengtsson oraz drużyna Niemiec.

W paraujeżdżeniu wystartuje szykujący się do paraolimpiady w Rio de Janeiro Tomasz Zdankowski (JKS Jagodne) na koniu Rimel, którego zakupiło dwa lata temu Stowarzyszenie Hippoland.

- Moja przygoda z końmi trwa już 18 lat. Jako niespełna dziesięcioletni chłopiec za namową mamy rozpocząłem hipoterapię po porażeniu mózgowym, które wywołało u mnie niedowład prawostronny. Na początku ćwiczenia na koniach wydawały mi się bardzo nudne. Wykonywałem je, bo trzeba było, bo tak mi kazano. Wiedziałem, że muszę ćwiczyć, żeby wyzdrowieć. Na zajęcia woziła mnie mama - pilnowała, żeby żadnych nie pominąć, czasami wręcz zmuszała mnie do kontynuowania ćwiczeń - wspomniał Zdankowski.

Jak podkreślił wieloletnia ciężka praca dała wspaniałe efekty. - Teraz mogę chodzić o własnych siłach. Jestem samodzielny. Jazda konna pozwoliła mi uwierzyć we własne możliwości, dała mi poczucie pewności.

Siedem lat temu za namową Jagody Maciaszek, pierwszej jego hipoterapeutki, podjął się sportowych treningów ujeżdżeniowych.

- Wstąpiłem do Stowarzyszenia Jeździeckiego Osób Niepełnosprawnych Hippoland. Rozpocząłem już przygotowania do igrzysk paraolimpijskich w Rio w 2016 roku na moim nowym koniu o imieniu Rimel. Zdążyliśmy się zaprzyjaźnić, a nasza współpraca rokuje na dobre wyniki. Moją nową trenerką jest Natalia Kozłowska, która wspiera mnie i motywuje do nowych wyzwań - powiedział Zdankowski.

W 2010 roku z hotelarstwa i turystyki obronił pracę magisterską. W następnym ukończył studia podyplomowe na kierunku administracja publiczna, a zarządzanie jakością, jak również kurs instruktora rekreacji ruchowej ze specjalnością jazda konna.

Mistrzostwa w położonym w środkowej części Półwyspu Jutlandzkiego Herning są dla gospodarzy ogromnym wyzwaniem logistycznym. Po raz pierwszy w historii w tym samym czasie odbywać się będzie rywalizacja w trzech konkurencjach. Na płycie boiska rozmieszczono 22 000 gumowych mat, na które wysypano tysiące ton specjalnego sypkiego podłoża.

Ujeżdżenie i skoki przez przeszkody to dwie z trzech olimpijskich konkurencji jeździeckich. Należy do nich również wszechstronny konkurs konia wierzchowego, a mistrzostwa Europy w tej dziedzinie odbędą się w szwedzkim Malmoe od 29 sierpnia do 1 września.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama