Reklama

Reklama

MP w ciężarach: ostatni sprawdzian przed światowym czempionatem

W piątek i sobotę na pomoście w Ciechanowie sztangiści będą walczyć o prymat w kraju. Zawody będą generalnym sprawdzianem przed październikowymi mistrzostwami świata we Wrocławiu.

W imprezie wystartują wszyscy kandydaci do reprezentacji na MŚ. Kadra mężczyzn zakończyła zgrupowanie w Spale i przeniosła się już do Ciechanowa, gdzie szlifuje formę pod okiem trenera Jacka Chruściewicza.

Reklama

- Wszyscy bardzo intensywnie pracowali przez ostatnie miesiące, więc spodziewam się dobrych rezultatów. Na rekordowe nie ma jednak co liczyć, gdyż szczyt formy ma zostać przygotowany na drugą połowę października i najważniejsze zawody w sezonie - powiedział prezes PZPC Szymon Kołecki.

Dwukrotny srebrny medalista olimpijski w ostatnich miesiącach krąży między Warszawą a Wrocławiem, gdzie nadzoruje przygotowania do MŚ. Impreza ma być zorganizowana perfekcyjnie pod każdym względem.

- Dzięki życzliwości władz miasta, prace organizacyjne przebiegają sprawnie. Liczę także na dobry wynik sportowy, medale - szczególnie w rywalizacji mężczyzn - są w naszym zasięgu, ale nie chcę bawić się we wróżby odnośnie koloru - dodał Kołecki.

W Ciechanowie większość zawodników będzie rywalizować w wyższych wagach niż zazwyczaj.

Mistrz olimpijski z Londynu w 85 kg Adrian Zieliński wyjdzie na pomost w 94 kat, Marcin Dołęga w+105 kg zamiast w 105 kg. Tylko brązowy medalista ubiegłorocznych igrzysk w 105 kg Bartłomiej Bonk nie zmieni kategorii podczas MP.

- Rzeczywiście spora grupa ma nadwagę i "pójdzie" w wyższych kategoriach. Ale nie ma w tym nic dziwnego, tak zazwyczaj jest przed głównymi imprezami sezonu. Na MŚ wrócą do wagi startowej. To są przecież zawodowcy, nie powinni z tym mieć większych problemów. Ale w przyszłości na pewno trzeba będzie zdecydować się na zmiany, gdyż sztuczne jej utrzymywanie jest trudne i czasami ma negatywny wpływ na organizm - zaznaczył szef PZPC.

Po serii zgrupowań, jakie mieli w ostatnich miesiącach kadrowicze, nikt nie narzeka na poważne problemy zdrowotne.

- Oby tak było do rozpoczęcia mistrzostw świata. Oczywiście zdarzają się drobne urazy, ale to u nas rzecz normalna. Dopiero, gdy nic nie boli, człowiek zaczyna się zastanawiać, czy wszystko jest w porządku - przyznał były sztangista, który prezesem PZPC został 1 grudnia 2012 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama