Reklama

Reklama

ME w wioślarstwie. Aleksander Wojciechowski: Będzie się z kim ścigać

Dziewięć polskich osad wystąpi w mistrzostwach Europy w wioślarstwie we włoskim Varese. Na dobry wynik liczą męskie załogi czwórki podwójnej i dwójki podwójnej. "Stawka jest bardzo mocna, będzie się z kim ścigać" - powiedział trener Aleksander Wojciechowski.

Polską reprezentację przed rozpoczynającymi się w piątek zawodami dotknęły poważne kłopoty zdrowotne. Kontuzje, czy koronawirus wyeliminowały Marcina Brzezińskiego z czwórki bez sternika, Agnieszkę Kobus-Zawojską z czwórki podwójnej oraz Jerzego Kowalskiego z dwójki podwójnej wagi lekkiej. Partner Kowalskiego - Artur Mikołajczewski w tej sytuacji wystąpi w jedynce.

Jedynie męska grupa wioseł krótkich, prowadzona przez Wojciechowskiego, rywalizować będzie w najmocniejszych zestawieniach. Czwórka i dwójka podwójna wystąpią w dokładnie takim samym zestawieniu jak podczas ostatnich mistrzostw świata w Linzu w 2019 roku. Do czwórki wrócił Fabian Barański, który z powodu kontuzji nie startował w ubiegłorocznych ME w Poznaniu. Skład uzupełniają Szymon Pośnik, Wiktor Chabel oraz Dominik Czaja. Osada jest aktualnym wicemistrzem świata.

Reklama

"Nie da się ukryć, że te nasze przygotowania nie przebiegały bez zakłóceń. Przypomnę tylko zarażenie w grudniu koronawirusem w Portugalii, do tego cały czas jest dużo takiej papierkowej roboty związanej z pandemią - pozwolenia na wyjazd, pozwolenia na powrót, zawsze obawa, że ktoś może być +trafiony+. Brakuje stabilizacji, spokoju. I ten start będzie odpowiedzią na to, jak sobie poradziliśmy z tą czasami chaotyczną sytuacją" - wyjaśnił Wojciechowski.

We Włoszech w konkurencji czwórek podwójnych wystąpią praktycznie wszystkie najmocniejsze załogi z Europy.

"Brakuje tylko Niemców, ale nie znam przyczyny ich nieobecności. Natomiast jest sporo mocnych osad - Włosi, Holendrzy, z którymi walczyliśmy w Linzu o medale. Obsada jest mocna, dlatego najpierw trzeba zakwalifikować się do finału A, a potem zobaczymy. Dla nas to też jest jednak niewiadoma, bo ostatni raz w takim składzie startowaliśmy właśnie w Linzu, a więc już dość dawno" - zaznaczył Wojciechowski.

Jak dodał, reprezentacje, które nie mają jeszcze kwalifikacji olimpijskich, też powinny odgrywać kluczowe role.

Anglicy, Ukraińcy, Norwegowie czy Litwini szykują się przede wszystkim do regat kwalifikacyjnych w Lucernie, które odbędą się za siedem tygodni. Oni są na nieco innym etapie przygotowań, startują już na większych obrotach" - wyjaśnił.

W dwójce podwójnej, Mirosław Ziętarski popłynie z Mariuszem Biskupem. W Linzu zdobyli brązowy medal.

"Tak naprawdę na mistrzostwach świata byli bliżej złota niż czwórka, ale w ich konkurencji też jest mocna stawka. Utytułowany Czech Ondrej Synek, który pływał na jedynce, wsiadł do dwójki, sam jestem ciekawy jak mocna będzie ta załoga. Do tego są wicemistrzowie olimpijscy Litwini, Anglicy, Rumunii, Szwajcarzy. Zapowiada się wielkie ściganie" - podkreślił szkoleniowiec.

Niekorzystna aura, bardzo silny wiatr, mocno pokrzyżowała plany organizatorom, a w konsekwencji - samym uczestnikom. Przed mistrzostwami rozgrywane były kontynentalne regaty kwalifikacyjne do igrzysk (bez udziału Polaków - w tych zawodach mogły startować federacje, które uzyskały co najwyżej jedną kwalifikację) i zamiast w środę, zakończyły się w czwartek.

"Pogoda na szczęście się uspokoiła, jest lekki wiaterek, ale podczas zawodów ma być dość chłodno jak na Włochy, bo najwyżej 15 stopni. Przez to, że regaty kwalifikacyjne przedłużyły się o jeden dzień, my nie mogliśmy zejść na wodę. Dopiero dzisiaj po południu przeprowadziliśmy pierwszy trening, po czterech dniach "bez wody", to bardzo boli" - przyznał szkoleniowiec.

Pierwsze przedbiegi zaplanowano na piątkowe przedpołudnie, a finały rozegrane zostaną w niedzielę. W mistrzostwa weźmie udział ponad 600 zawodników z 35 krajów. 

Autor: Marcin Pawlicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje