Reklama

Reklama

Magdalena Fularczyk: Wolę wiosłować w osadzie aniżeli w jedynce

Blisko 400 wioślarzy rywalizowało na poznańskim torze Malta w Centralnych Regatach Kwalifikacyjnych Otwarcia Sezonu. Brązowa medalistka olimpijska Magdalena Fularczyk po zwycięstwie w dwóch konkurencjach przyznała, że woli startować w osadzie aniżeli w jedynce.

"Przede mną wiele pracy. Szczególnie sporo jest do poprawienia w dwójce. Wszystko wskazuje, że przynajmniej do mistrzostw Europy będę startowała z Natalią Madaj. Wygrałam wprawdzie także w jedynce, i to różnicą aż 10 sekund, ale przyznam, że się w niej nie widzę. Ja raczej jestem stworzona to pływania w osadach" - powiedziała zawodniczka Lotto Bydgostii.

Reklama

Trener żeńskiej kadry Marcin Witkowski przyznał, że po raz pierwszy w swojej pracy ma problem bogactwa w grupie wioseł krótkich.

"O ile w kadrze młodzieżowej skład jest już wykrystalizowany, to w seniorkach wciąż szukam rozwiązań, których jeszcze nie było. Mam nadzieję, że to zaowocuje w następnej części sezonu. Ale to jest taki przyjemny kłopot. Co do wyników, nie wysnuwałbym daleko idących wniosków. Dziewczyny rywalizowały ze sobą, a weryfikacją formy będą regaty międzynarodowe" - zaznaczył szkoleniowiec.

Opiekun męskiej kadry wioseł krótkich oraz twórca słynnej osady "dominatorów" Aleksander Wojciechowski szuka następców złotych medalistów olimpijskich. Uważa, że nie jest to łatwe zadanie.

"Te regaty miały wyłonić tych, którzy zrobili postęp, ale na razie gdzieś mamy najwyraźniej +dołek+, który mieliśmy jeszcze na ubiegłorocznych mistrzostwach świata. Starsi zawodnicy nie błysnęli, dlatego szukam wśród młodych, takich jak Mateusz Czaja czy Michał Biskup, którzy w dwójce podwójnej byli na drugim miejscu. Z kolei Natan Węgrzycki-Szymczyk zadeklarował, że chce wiosłować na jedynce. Po skończeniu ery +dominatorów+ mówiłem, że takiej drugiej osady szybko się nie doczekamy" - podkreślił Wojciechowski.

Ze "złotej" czwórki podwójnej obecnie startuje już tylko Konrad Wasielewski. Adam Korol i Marek Kolbowicz zakończyli kariery, a w tym samym kierunku podąża Michał Jeliński, który nie rywalizował w poznańskich regatach.

"Na razie nie mówię o tym głośno, bo cały czas trenuję. Niedawno brałem udział w półmaratonie. Z określeniem +zakończenie kariery+ jeszcze się nie oswoiłem, ale... Wszystko na to wskazuje, że pożegnam się z wiosłami" - przyznał mistrz olimpijski z Pekinu.

Dyrektor sportowy Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich Bogdan Gryczuk ocenił, że wyniki i forma kadrowiczów nie są zaskoczeniem. Pierwszą weryfikacją będzie start za trzy tygodnie w międzynarodowych regatach w Duisburgu oraz w mistrzostwach Europy, które na przełomie maja i czerwca odbędą się w Belgradzie.

"Wystartowali wszyscy najlepsi zawodnicy w kraju. Co do wyników - uważnie śledzimy przebieg zgrupowań, dlatego też na tych regatach nie mogło nic nas zaskoczyć. Na pewno cieszy postawa juniorów, których mamy naprawdę mocnych; świadczą o tym dwa medale zdobyte w ubiegłorocznych mistrzostwach świata. Zwykle jest tak, że gdy w danej grupie seniorzy mają zadyszkę, to siłą rzeczy ci młodzi są coraz mocniejsi" - podsumował Gryczuk.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje