Reklama

Reklama

Kongres WADA. Bach: Wybór Bańki na szefa WADA to docenienie roli Polski w ruchu olimpijskim

Thomas Bach uważa, że nominacja ministra sportu Witolda Bańki na szefa Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) jest ważnym wydarzeniem dla Polski. - To docenienie jej roli w ruchu olimpijskim - powiedział przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl).

Bańka ma zostać oficjalnie wybrany na zwierzchnika WADA podczas listopadowej konferencji w Katowicach.

- To bardzo ważne wydarzenie i zachęta dla Polski. To też docenienie tego, co ten kraj zrobił dla ruchu olimpijskiego w przeszłości i co zrobił jako minister sportu oraz w szeregach WADA - uważa przewodniczący MKOl.

Jego zdaniem Bańka może usprawnić pracę tej organizacji.

- Nie chcę powiedzieć, że to jego wyzwanie, ale ma potencjał, żeby +zrestartować+ WADA jeśli chodzi o jedność, zbliżyć do siebie obu akcjonariuszy - z jednej strony rządy krajowe, z drugiej - ruch olimpijski. Wszyscy chcemy współpracować i chronić czystych sportowców najlepiej, jak to możliwe - zapewnił Bach.

Reklama

Najnowsza historia sportu sprawia, że najbliższe zadania WADA nie będą łatwe. Zorganizowany proceder dopingowy w Rosji doprowadził do czasowego zawieszenia jej członkostwa w MKOl, a liczba odebranych medali olimpijskich za naruszenia przepisów antydopingowych od 2008 roku jest tak duża, że wyzwaniem jest sporządzenie tabel i zestawień.

Na temat ewentualnych kolejnych sankcji wobec Rosji i wykluczenia z przyszłorocznych igrzysk w Tokio, jak to miało miejsce w przypadku zimowych w Pjongczangu w 2018 roku, Bach nie chciał się wypowiadać. Tłumaczył, że MKOl nie jest zaangażowany w ten proces.

- Cała ta procedura jest teraz w rękach WADA. To ona analizuje wszystkie dostępne informacje. Nie sądzę, że powinienem spekulować na temat możliwych zakończeń procedury, nad którą pieczę sprawuje WADA - uciął.

Na liście "największych winowajców" w olimpijskim sporcie jest podnoszenie ciężarów. Problemy tej dyscypliny najlepiej obrazuje historia Tomasza Zielińskiego, który w Londynie zajął dziewiąte miejsce, a po dyskwalifikacjach rywali awansował na trzecie. Cztery lata później sam złamał przepisy antydopingowe i nie mógł wystąpić w Rio de Janeiro.

- Sytuacja w podnoszeniu ciężarów jest ogromnym wyzwaniem. Byliśmy świadkami zbyt dużej liczby pozytywnych wyników badań na igrzyskach. To było nie do przyjęcia dla MKOl. Dlatego zmniejszyliśmy liczbę miejsc dla sztangistów na igrzyskach w Tokio. Zażądaliśmy też od międzynarodowej federacji zmian w systemie antydopingowym. Co więcej, wstrzymujemy się z włączeniem podnoszenia ciężarów do programu olimpiady w Paryżu w 2024 roku, dopóki nie zobaczymy tych zmian - podkreślił Bach, który kieruje MKOl od 2013 roku.

mm/ pp/

Reklama

Reklama

Reklama