Reklama

Reklama

​Kłopotliwe zwycięstwo Notre Dame w NCAA

Zwycięstwo może być wielkim powodem do zmartwień i obaw o zdrowie. Takie sytuacje mogą wydarzyć się tylko w erze koronawirusa. Tysiące fanów wtargnęło na murawę obiektu w South Bend w stanie Indiana, gdy miejscowy zespół Fighting Irish pokonał po dwóch dogrywkach (47-40) najwyżej notowaną kraju ekipę Clemson w meczu futbolowym NCAA.

Spontaniczną reakcją studentów-kibiców nie był zaskoczony sztab trenerski. Szkoleniowiec Fighting Irish Brian Kelly ostrzegł swoich zawodników w końcówce meczu przed możliwą "inwazją". - Kiedy to wygramy, fani wtargną na murawę. Sytuacja z COVID jest jaka jest i musimy szybko zbiec z murawy do tunelu do szatni - tłumaczył coach.

Reklama

Owacje można zrozumieć zważywszy na fakt, że było to pierwsze od 1993 zwycięstwo Notre Dame nad rankingowym nr 1.

Sytuacja związana z koronawirusem na kampusie jest jednak cały czas bardzo napięta, co podkreślił prezydent tej renomowanej uczelni John Jenkins. Według Jenkinsa, decyzja studentów, by wtargnąć na boisko była "rozczarowująca", podobnie jak wiele imprez, które wydarzyło się w weekend w akademikach.

W hrabstwie St. Joseph, którego siedzibą jest South Bend, w ubiegłym tygodniu notowano średnio 200 zakażeń dziennie.

Wszyscy studenci uczelni Notre Dame muszą obowiązkowo poddać się testom na koronawirusa zanim wyjadą na przedłużoną przerwę zimową. Jeśli student był narażony na kontakt z osobą zakażoną lub też sam jest "pozytywny" musi pozostać na kwarantannie na kampusie przez dwa tygodnie.

W tym sezonie futbolu uniwersyteckiego, problemy z zakażeniami koronawirusem spowodowały już przełożenie lub anulowanie blisko 50 meczów.

vit

Dowiedz się więcej na temat: futbol amerykański | NCAA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje