Reklama

Reklama

​Jules Verne Trophy. Francuscy żeglarze przerwali rejs po absolutny rekord świata

Francuzi Franck Cammas i Charler Caudrelier wraz z czteroosobową załogą przerwali w piątek rejs, którego celem było opłynięcie kuli ziemskiej w czasie poniżej 40 dni i tym samym zdobycie prestiżowego Jules Verne Trophy. Powodem była awaria steru.

W czwartek żeglarze, płynący 32-metrowym trimaranem "Maxi Edmond de Rothschild", minęli najbardziej na południe wysunięty punkt Afryki - Przylądek Igielny. Udało im się to już po 11 dniach i 14 godzinach od startu u wybrzeży bretońskiej wyspy Ouessant, a więc o jeden dzień i siedem godzin szybciej niż podczas rekordowego rejsu ich rodaka Francisa Joyona w 2017 roku.

Mimo obiecującego początku musieli jednak przerwać próbę wskutek awarii.

"Sytuacja jest bezpieczna, ale nie możemy płynąć szybciej. To ogromne rozczarowanie. Płyniemy do Kapsztadu i tam zdecydujemy, czy zrobić przerwę techniczną, czy też wrócić bezpośrednio do Bretanii" - skomentował Charles Caudrelier.

Absolutny rekord świata należy od stycznia 2017 roku do Joyona, który z załogą na trzykadłubowcu "Idec Sport" opłynął Ziemię w czasie 40 dni 23 godzin 30 minut i 30 sekund.

Jules Verne Trophy to nagroda za najszybsze opłynięcie globu przez wszelkiego rodzaju jachty bez ograniczeń ze względu na wielkość załogi. Trofeum po raz pierwszy przyznano Francuzowi Bruno Peyronowi, który w 1993 roku dokonał tego w mniej niż 80 dni. Nazwa wyróżnienia nawiązuje do powieści Juliusza Verne'a "W 80 dni dookoła świata".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje