Reklama

Reklama

Joanna Paprocka: K-1 to dla mnie nowe wyzwanie

Joanna "Paprotka" Paprocka od lat kolekcjonuje złote medale najważniejszych imprez świata. Po sukcesach wywalczonych w taekwondo przyszła pora na nowe wyzwania. Już wkrótce ambitną 26-latkę zobaczymy w formule K-1.

Formuła ta dopuszcza konfrontację kilku sztuk i sportów walki, m.in. kickboxingu, karate i boksu. W odróżnieniu od MMA (mieszane sztuki walki) w K-1 walki toczą się jedynie w stójce (zejście do parteru jest zabronione).

INTERIA.PL: Zacznijmy od początku, skąd pomysł na walkę w K-1?

Joanna Paprocka: - Na początku roku dostałam propozycję walki w tej formule. Wcześniej chodziła mi po głowie walka w K-1, także ktoś chyba czytał w moich myślach. Długo nie zastanawiałam się nad decyzją.

W taekwondo osiągnęła pani praktycznie wszystko. Czuła się pani wypalona?

Reklama

- Nie, broń Boże. To, że zdobywałam medale najważniejszych imprez, nie oznacza, że czułam się wypalona. Zawsze można obronić tytuł, zwłaszcza, że konkurencja za każdym razem nastawiała się właśnie na mnie, ale jakoś dawałam sobie radę.

W K-1 wystartuje pani z pozycji mistrzyni w swojej dziedzinie. Nowa formuła może okazać się swego rodzaju niewiadomą. Nie obawia się pani tego?

- To rzeczywiście inna formuła, ale nie jest mi obca. Na treningach z moim trenerem Tomaszem Szczepaniukiem przerabialiśmy elementy walki w K-1. Poza tym moi klubowi koledzy startowali w K-1, więc widziałam, jak się przygotowywali. Wiem, że wszyscy będą na mnie patrzyli i zastanawiali się jak wypadnie mistrzyni świata, ale ja do tego podchodzę inaczej. To dla mnie nowe wyzwanie, przygotowania zaczynam od podstaw i czas pokaże jak będzie.

Jak długo będzie pani trenować przed debiutem i kiedy należy się spodziewać pierwszej pani walki w K-1?

- Moje treningi pod K-1 już się rozpoczęły. Ile potrwają? To zależy od daty mojej walki. Mogę jedynie zdradzić, chociaż dopóki kontrakt nie jest podpisany, nie jest to jeszcze pewne, że do walki dojdzie w połowie maja.

Wiem, że miała pani ofertę polską i zagraniczną, na którą opcję pani postawiła?

- Na krajową. Faktycznie była propozycja zagraniczna, ale na początek chciałabym walczyć w Polsce, przed swoją publicznością.

Nadal trenuje pani taekwondo, to oznacza, że jednostek treningowych jest coraz więcej?

- Tak, trenuję zdecydowanie częściej, do zajęć które miałam doszły treningi pod K-1. Sztuką będzie to połączyć, ale rozplanujemy z trenerem odpowiedni cykl treningowy. Sezon w taekwondo zaczynam w marcu startem w Pucharze Polski. Na pewno pogodzenie wszystkiego będzie wyzwaniem, ale nie zamierzam rezygnować z taekwondo, na którym się wychowałam.

Łączy pani przygotowania do K-1 i taekwondo, tymczasem doba ma tylko 24 godziny. Czy ma pani czas na życie towarzyskie?

- Wydaje mi się, że tak, bo nie "jadę" na 100 procent z treningami przez cały rok. Jest okres startowy i czas na roztrenowanie, w którym mam możliwość nadrobienia życia towarzyskiego. W taekwondo takim okresem są wakacje. Poza tym zawsze po starcie w zawodach są nawet dwa tygodnie luzu.

Sztuki walki to nie jedyne pani zamiłowanie sportowe; jeździ pani na nartach, skacze ze spadochronem. Generalnie jest pani osobą, której ciężko wytrzymać bez ruchu?

- Sport to całe moje życie, najchętniej czas wolny spędzałabym w ruchu, bo sprawia mi to przyjemność. Mój tata od dzieciństwa umożliwiał mi uprawianie różnych dyscyplin sportowych. Studiowałam na AWF i wykorzystałam ten czas na zrobienie kilku uprawnień instruktorskich. A skoki? Tata był komandosem, opowiadał mi o skokach, adrenalinie. Tylko mama nas nieco hamowała. Teraz mam kolejne wyzwanie, żeby mieć uprawnienia i móc skakać samodzielnie, a nie z instruktorem.

Co pani robi oprócz uprawiania sportu?

- Jestem na drugim kierunku studiów, na Akademii Leona Koźmińskiego. Uczelnia umożliwiła mi połączenie pasji z nauką. Poza tym spotykam się ze znajomymi, rozmyślam nad tym, co dalej. Byłam na stażu w agencji marketingu sportowego i chciałabym się rozwijać w tym kierunku.

Czy w Polsce można wyżyć z uprawiania sztuk walki?

- To ciężki temat, nie ma żadnych reguł. Mam swoich sponsorów, którzy starają mi się dogodzić, ale na pewno nie jest to porównywalne z warunkami, jakie mają na przykład piłkarze.

Rozmawiał: Dariusz Jaroń

TAK WALCZY JOANNA PAPROCKA

Zobacz także

Joanna Paprocka zamierza zadebiutować w K-1

Wojowniczka z Polski rozpoczęła przygotowania do debiutu w K-1

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL