Reklama

Reklama

"Hołek" w świetnej formie

Znakomicie pojechał Krzysztof Hołowczyc (Nissan Navara) na trasie przedostatniego etapu terenowego rajdu Rajdu dos Sertoes w Brazylii

Polski kierowca uzyskał drugi czas dnia, ale najszybszy na trasie Amerykanin Mark Miller spóźnił się na start i prawdopodobnie otrzyma karę czasową.

Miller prowadzi w klasyfikacji kierowców po dziewięciu etapach, ale w wypadku nałożenia na niego kary na pierwsze miejsce wysunie się Giniel de Villers z RPA, który na metę etapu przyjechał tuż za Hołowczycem.

Wśród motocyklistów zwycięzcą etapowym został Brazylijczyk Ruben Faria przed Francuzem Cyrilem Despresem i rodakiem Jose Helio, który jest liderem klasyfikacji generalnej. Despres zajmuje drugie miejsce, ze stratą niespełna dwóch minut. Jacek Czachor był na etapie 18. a Jakub Przygoński - 20.

Reklama

"Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wynik Marka Millera nie zostanie zaliczony, gdyż spóźnił się on ponad pół godziny na start. Za to jest dyskwalifikacja. Nawet jeśli jego czas zostanie zaliczony to i tak zawodnik Vokswagena ma 30 minut spóźnienia. Wygląda więc na to, że wygraliśmy odcinek dzisiejszego dnia. Bardzo się cieszymy. Dobry dzień, bardzo techniczny OS. Kiedy dogoniliśmy de Villiersa to było to naprawdę duże szczęście i duża frajda dla nas. Wszystko poszło sprawnie i elegancko, bez żadnych przygód. Końcówka rajdu jest bardzo techniczna, naprawdę jest dużo pracy dla kierowcy" powiedział po etapie Krzysztof Hołowczyc.

"Do ostatniego etapu rajdu przystępujemy z pewnym żalem, mając świadomość, że Miller miał te problemy. Gdybyśmy nie mieli swoich skrzyniowych perypetii wówczas bylibyśmy na drugim miejscu. Fajny rajd, bardzo trudny i ciężki. Wielka przygoda. Wiele dni w buszu, w dżungli i innych niesamowitych miejscach. Jesteśmy zadowoleni ze swojego wyniku sportowego - wszystko szło tak, jak miało iść. Poza oczywiście technicznymi problemami, które oddaliły nasz wynik. Wszyscy podkreślają naszą dobrą jazdę i mamy świadomość, że tylko my nawiązaliśmy walkę z fabrycznymi Volkswagenami" - dodał kierowca Orlen Team.

Reklama

Reklama

Reklama