Reklama

Reklama

Gutkowski: Poradzę sobie, wstydu nie przyniosę

Dziewiętnastu żeglarzy z sześciu krajów rozpoczęło w sobotę po południu rywalizację w 7. wokółziemskich regatach samotników Vendee Globe. Zbigniew Gutkowski przed startem z francuskiego Les Sables d'Olonne powiedział: - Poradzę sobie, wstydu nie przyniosę.

Już w środku nocy tysiące fanów żeglarstwa starało się zająć jak najlepsze miejsca obserwacyjne. Francuscy i zagraniczni dziennikarze podkreślali, że takich tłumów (100 tysięcy to liczba absolutnie minimalna) w historii tej imprezy jeszcze nie widzieli. Kibiców nie zniechęciły nawet fatalne warunki atmosferyczne. Padał deszcz i wiał silny wiatr. Na morzu fale osiągały wysokość 3-4 metrów.

Do wyścigu szykowało się 20 żeglarzy, w tym jedna kobieta - Brytyjka Samantha Davies. Pecha miał Francuz Bertrand de Broc, który wyprowadzając z mariny swoją jednostkę "Votre nom autour du monde" uderzył o słup przed pomostem i musiał zawrócić do portu.

Gutkowski na jachcie "Energa" i czterech innych zawodników popełniło 30 sekundowy falstart, ale zaraz wykonali karne kółka i bez problemów rozpoczęli rywalizację.

- Czyhać będzie na nas wiele niespodzianek. Wiem, że będziemy musieli zmagać się z ogromnymi, sięgającymi 30 metrów falami, górami lodowymi, wiejącymi z prędkością 100 węzłów huraganami oraz z wielorybami. Są tak wielkie jak kadłub jachtu - powiedział przed startem gdańszczanin, któremu w przygotowaniach do tych regat pomagało 12 osób.

Odpowiadały one za przygotowanie techniczne jednostki, komunikację i logistykę projektu. - Razem ze mną zespół Energa Sailing liczy trzynaście osób. Mam nadzieję, że to będzie szczęśliwa liczba, bo także mojemu jachtowi przypisano trzynasty numer startowy - dodał 39-letni Gutkowski.

Pierwszy Polak w historii Vendee Globe zabrał liofilizowaną żywność na sto dni - kilka sprawdzonych dań, do których wystarczy dodać gorącą wodę i ewentualnie przyprawy, aby zjeść "normalny" obiad. Ma też trochę świeżego prowiantu na pierwsze dni - owoce, suchą kiełbasę, ser oraz przywieziony z kraju chleb o przedłużonej trwałości.

Słodką wodę zapewni odsalarka, czyli urządzenie, które uzdatnia wodę morską. Poza tym zabrał 120 litrów butelkowanej wody mineralnej; będzie ona wykorzystana do sporządzania napojów i bezpośrednio do picia oraz pewną partię płynów izotonicznych. Woda z odsalarki pozbawiona jest składników mineralnych, dlatego regatowa dieta musi być uzupełniana starannie dobranymi suplementami i witaminami.

Nie zapomniano także o zestawach naprawczych - w specjalnie przygotowanych skrzynkach są oddzielnie zapakowane części zapasowe do kabestanów, silnika i urządzeń elektronicznych oraz wszystkie niezbędne narzędzia. Są też zestawy do naprawy żagli i kadłuba.

W ubiegłym roku Gutkowski, także jako pierwszy Polak, zajął drugie miejsce w regatach Velux 5 Oceans, również samotnych, ale etapowych. W Vendee Globe nie ma takiej możliwości. Jakikolwiek kontakt z lądem, bez względu na okoliczności, eliminuje zawodnika z rywalizacji. W tamtej rywalizacji podczas jednego z upadków "Gutek" doznał złamania kilku żeber i schudł 15 kilogramów.

- To przedsięwzięcie jest zupełnie nieporównywalne do Velux 5 Oceans. To absolutny Mount Everest żeglarstwa. Nie ma trudniejszych i bardziej prestiżowych regat na świecie niż Vendee Globe. Triumf w tej imprezie można porównać do zdobycia złotego medalu olimpijskiego. O ich prestiżu świadczy zresztą fakt, że zwycięzca zostaje uhonorowany tytułem Żeglarza Roku - podkreślił Gutkowski.

Gdańszczanin po raz trzeci spróbuje opłynąć glob. - Do tej pory dwa razy ta sztuka mi się udała i mam nadzieję, że teraz też szczęście będzie mi sprzyjać. Mogę obawiać się awarii i innych przeszkód, ale o swoje żeglarskie umiejętności jestem spokojny. Nie mam żadnych kompleksów wobec konkurentów. Nie obawiam się również o swoją psychikę. Poradzę sobie, wstydu nie przyniosę - zaznaczył gdańszczanin.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje