Reklama

Reklama

Czterech Polaków minęło półmetek biegu na jordańskiej pustyni

Czterech Polaków - Andrzej Gondek, Marek Wikiera, Marcin Żuk i Daniel Lewczuk - pokonało dotychczas 115 km, mijając na jordańskiej pustyni Wadi Ramm półmetek pierwszego etapu ekstremalnych zawodów 4Deserts. Bieg rozpoczęło w niedzielę 170 osób z 30 krajów.

Trasa podzielona jest na sześć odcinków długości: 40-35-40-40-90 i 5 km. Zakończenie planowane jest w sobotę na terenie starożytnej Petry, umieszczonej na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Reklama

Po trzech odcinkach liderem jest 43-letni Salameh Al Aqra z Jordanii, który dystans 115 km pokonał w 9 godzin 13 minut. Na dziesiątej pozycji, ze stratą niespełna czterech godzin, plasuje się pochodzący ze Stalowej Woli 39-letni Gondek.

"Na razie jest super, ale przed nami jeszcze 135 km do mety. Na pewno trzeba mieć w sobie pewien pierwiastek szaleństwa, aby rzucić wyzwanie czterem pustyniom. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że tylko sumienne, skrupulatne i dokładne przygotowanie do startu może przynieść końcowy sukces. Stąd jest tu mieszanka szaleństwa i zdrowego rozsądku" - powiedział absolwent poznańskiej AWF, mieszkający na warszawskim Ursynowie.

"Dlaczego chcę przebiec cztery pustynie? Zamierzam sprawdzić, gdzie są granice ludzkich możliwości, a także, aby być pierwszym Polakiem i jednym z nielicznych na świecie, który tego dokonał. Ja przede wszystkim uwielbiam wyzwania - im dalej, dłużej i ciężej - tym lepiej" - dodał związany z branżą farmaceutyczną Gondek.

Lokaty jego kolegów: 27. mieszkający w Gdańsku 45-letni Marek Wikiera (14 godzin 30 minut), 54. młodszy o sześć lat Marcin Żuk i 73. jego rówieśnik Daniel Lewczuk - obaj z Warszawy.

"Miejsca w tych ekstremalnych zawodach mają drugorzędne znaczenie. Najważniejsze, aby osiągnąć metę. Na razie dajemy radę ze wszystkim, chociaż łatwo nie jest, ale na trudności byliśmy psychicznie przygotowani. W dzień mamy 28 stopni, w nocy blisko zera, do dwóch stopni. Tej nocy zepsuł się organizatorom generator prądu. Zdani byliśmy tylko na latarki, ale i tak panowały... egipskie ciemności nad jordańską pustynią. A przypomnę, że ze względów bezpieczeństwa zawody przeniesiono tu z egipskiej Sahary" - przekazał Żuk.

Rzecznik polskiej grupy zaznaczył, że wszyscy uczestnicy muszą biec z ekwipunkiem na plecach, ważącym przeciętnie ok. 12 kg.

"Lista obowiązkowego wyposażenia ma aż 35 pozycji. Są to m.in. plecak, buty, śpiwór, a także jedzenie, suplementy, lekarstwa" - wspomniał Żuk, który na co dzień jest menedżerem sprzedaży w branży ubezpieczeniowej.

Tegoroczny cykl 4Deserts (każde zawody z dystansem po ok. 250 km) obejmuje cztery pustynie. Kolejne biegi odbędą się: przez Gobi (Chiny) - 30 maja, Atakamę (Chile) - 5 października oraz Antarktydę - 1 listopada. Dotychczas żaden Polak nie ukończył całego cyklu imprezy, organizowanej od 2006 roku, a na świecie jest zaledwie 28 takich osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje