Reklama

Reklama

Agata Wróbel: Nie prosiłam o pomoc

"Ja nie prosiłam o pomoc i nie chcę, żeby ktoś się nade mną litował tylko dlatego, że byłam sportowcem" - wyznała na łamach "Super Expressu" Agata Wróbel.

"Do Anglii przyjechałam razem ze znajomymi, którzy pomogli mi załatwić tutaj pracę, dlatego chcę być wobec nich lojalna. Ale skoro ktoś chce mi pomóc, to bardzo dziękuję. Pracą w siłowni byłabym bardzo zainteresowana" - dodała wicemistrzyni olimpijska, która po rezygnacji z dalszej sportowej kariery zarabia na życie pracując w sortowni śmieci w Peterborough.

Reklama

Pomocną dłoń w stronę byłej znakomitej sztangistki już wyciąga Włodzimierz Witkowski, właściciel Radia Londyn. "Rozmawiałem już z kilkoma firmami, które byłyby skłonne zatrudnić panią Agatę, między innymi z właścicielem londyńskiej sieci siłowni Virgin, gdzie nasza mistrzyni mogłaby pracować jako instruktorka. W grę wchodzi też na przykład firma ochroniarska" - wyjaśnia mieszkający w Anglii polski biznesmen.

"Jeśli jedna firma nie będzie jej mogła zatrudnić, to pomoże jej druga. Jeżeli nie - to trzecia. Potem czwarta, piąta. A jak nie, to sam ją zatrudnię. I niech pani Agata nie opowiada głupot, że ktoś się nad nią lituje. To woła o pomstę do nieba, że tak zasłużeni dla Polski sportowcy pozostawieni są sami sobie. Dla mnie pomoc takim ludziom jak ona to obowiązek" - podkreślił Włodzimierz Witkowski.

Dowiedz się więcej na temat: Agata Wróbel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje