Reklama

Reklama

85 lat temu zakończyła się Olimpiada Szachowa w Warszawie

W poniedziałek mija 85 lat od zakończenia 6. Olimpiady Szachowej w Warszawie. Reprezentacja Polski wywalczyła w niej brązowy medal, ustępując drużynom Stanów Zjednoczonych i Szwecji.

Turniej z udziałem 20 drużyn i 99 zawodników odbywał się w dniach 16-31 sierpnia 1935 roku w budynku Kasyna Oficerskiego przy al. Szucha 29.

Reklama

Uroczystość inauguracji odbyła się 15 sierpnia, w 15. rocznicę wielkiego zwycięstwa Polaków nad bolszewikami w Bitwie Warszawskiej.

Jeszcze przed rozpoczęciem imprezy padł pierwszy rekord - liczby uczestników. Dotychczas najwięcej reprezentacji wystąpiło cztery lata wcześniej w Pradze - 19. Do Warszawy przybyła nawet reprezentacja Litwy, z którą wówczas Polska nie utrzymywała stosunków dyplomatycznych. O udziale drużyn Niemiec i Związku Sowieckiego nie mogło być mowy - oba kraje nie były w tym okresie członkami Międzynarodowej Federacji Szachowej (FIDE).

Rekordowa była także frekwencja w sali turniejowej. W pierwszych dniach rywalizacji Kasyno Oficerskie odwiedzało ok. 500 widzów. Rekord, według relacji prasowych, padł 28 sierpnia podczas meczu Polski z Francją, w którym na pierwszej szachownicy trener i kapitan gospodarzy Ksawery Tartakower grał białymi z mistrzem świata Aleksandrem Alechinem (partia zakończyła się remisem po 34 posunięciach, Polacy wygrali 2,5:1,5).

Rywalizowano na czterech szachownicach systemem kołowym na dystansie 19 rund. Drużyny składały się z pięciu zawodników (jeden rezerwowy).

Złoci medaliści zgromadzili w sumie 54 pkt. Ich najlepszym zawodnikiem był Artur Wiliam Dake, Polak z pochodzenia, urodzony w Portland jako Darkowski. Jego ojciec wyemigrował do USA na początku minionego stulecia. 25-letni w czasie warszawskiej olimpiady szachista okazał się najlepszy na czwartej szachownicy, nie ponosząc porażki i gromadząc 15,5 pkt z 18 partii. Uzyskał 86,1 procent zwycięstw, co było najwyższym współczynnikiem wśród wszystkich uczestników turnieju. W nagrodę otrzymał obraz Józefa Chełmońskiego.

Amerykanie, którzy zwyciężyli w olimpiadzie trzeci raz z rzędu, wyprzedzili Szwecję - 52,5, Polskę - 52, Węgry - 51, Czechosłowację - 49 i Jugosławię - 45,5.

Reprezentację Polski tworzyli w kolejności szachownic: Ksawery Tartakower, który uzyskał 11,5 pkt z 17 partii, co dało mu trzecie miejsce na pierwszej szachownicy, Paulin Frydman (11,5 z 16, drugie miejsce na drugiej), debiutujący w olimpijskiej drużynie z najlepszym procentowo wynikiem Mieczysław Najdorf (12 z 17), Henryk Friedman (7,5 z 12) oraz Kazimierz Makarczyk (9,5 z 14).

Tartakower, Frydman i Makarczyk wraz z Akibą Rubinsteinem i Dawidem Przepiórką, który tym razem był przewodniczącym komisji technicznej, odpowiedzialnym za stroną sportową warszawskiej imprezy, byli członkami drużyny, która pięć lat wcześniej na olimpiadzie w Hamburgu wywalczyła złoty medal. Organizując turniej w Warszawie władze Polskiego Związku Szachowego liczyły na powtórzenie tego sukcesu.

Były podstawy, bo reprezentacja kraju w tamtym okresie nie raz stawała na olimpijskim podium - oprócz złota w Hamburgu zdobyła przecież srebrny medal w Pradze (1931) i brązowy w Hadze (1928), a już po imprezie w stolicy jeszcze srebro w Monachium (1936) i Buenos Aires (1939) oraz trzecie miejsce w Sztokholmie (1937).

Polacy cały czas zajmowali miejsce w czołówce. Przed ostatnią rundą w klasyfikacji prowadziła drużyna USA - 51,5 pkt przed Polską - 50,5, Szwecją - 49,5 i Węgrami - 48. Amerykanie wygrali swój mecz z Wielką Brytanią 2,5:1,5. Walczący o pełną pulę i ryzykujący przy szachownicy reprezentanci gospodarzy przegrali z Jugosławią 1,5:2,5, co sprawiło, że o pół punktu w klasyfikacji końcowej wyprzedziła ich Szwecja, która pokonała 3:1 Palestynę.

W reprezentantów Polski mniej rozczarowany od innych mógł się czuć Frydman, który otrzymał nagrodę specjalną za najlepiej rozegraną końcówkę. W 13. rundzie w meczu z prowadzącą wówczas Szwecją szachista z Warszawy w pojedynku z Goestą Stolzem dzięki pomysłowej grze uratował remis. Zwycięstwo drużynie zapewnił Najdorf, wygrywając z Erikiem Lundinem.

Szachy cieszyły się w przedwojennej Polsce wielkim prestiżem. Często grywał w nie marszałek Józef Piłsudski, wielki zwolennik królewskiej gry. W 1933 roku został nawet honorowym prezesem PZSzach. Rok później objął patronat nad warszawską olimpiadą i zasiadł w jej komitecie honorowym. Gromadzeniem funduszy na przeprowadzenie turnieju i zakwaterowanie gości zajmowała się komisja finansowa imprezy, na czele której stał brat Marszałka, Kazimierz Piłsudski.

W komitecie honorowym znaleźli się także minister spraw zagranicznych Józef Beck, marszałkowie obu izb parlamentu Władysław Raczkiewicz i Kazimierz Świtalski, dwaj byli premierzy Leon Kozłowski i Aleksander Prystor, inspektor armii generał Kazimierz Sosnkowski i kilku prezesów banków.

Marszałek Piłsudski nie doczekał Olimpiady. Zmarł 12 maja, na trzy miesiące przed jej rozpoczęciem.

Jak opisuje profesor Tadeusz Wolsza w książce "Od "Honoratki" do Wierzbowej. Życie szachowe w Warszawie w latach 1829-1939", organizatorzy przygotowali dla szachistów wiele imprez towarzyszących, m.in. wycieczkę statkiem spacerowym "Bajka" po Wiśle, zwiedzanie rezydencji króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie czy wizytę w słynnej warszawskiej kawiarni "Ziemiańskiej". W trakcie turnieju zawodników i organizatorów przyjął prezydent Warszawy Stefan Starzyński. Miał też miejsce wyjazd do Krakowa w zwiedzanie Wawelu, w tym krypty Józefa Piłsudskiego.

Równolegle do szóstej Olimpiady Szachowej odbywały się w Warszawie piąte indywidualne mistrzostwa świata kobiet z udziałem 10 zawodniczek z siedmiu krajów. Zwyciężyła faworytka - Vera Menchik z Czechosłowacji, srebrny medal wywalczyła mistrzyni Polski Regina Gerlecka z Warszawy, a brązowy Austriaczka Gisela Harum.

Budynek Kasyna Wojskowego, w którym rywalizowali szachiści, dotrwał do 1968 roku. Został zburzony w trakcie przygotowań do budowy Trasy Łazienkowskiej.

cegl/ co/

Dowiedz się więcej na temat: Olimpiada Szachowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL