Reklama

Reklama

70 lat temu zdobyto pierwszy ośmiotysięcznik - Annapurnę

Spośród Polaków jako ostatni na wierzchołek tego niskiego ośmiotysięcznika (10. co do wysokości spośród 14), ale owianego złą sławą ze względu na dużą liczbę wypadków i zgonów, weszli 10 lat temu (dokładnie 27 kwietnia 2010) Kinga Baranowska i Piotr Pustelnik. W przypadku Baranowskiej był to już siódmy ośmiotysięcznik, a obecny prezes Polskiego Związku Alpinizmu tym osiągnięciem zwieńczył zdobycie Korony Himalajów i Karakorum (wszystkie 14 szczytów powyżej 8000 m).

Reklama

"Na wyprawę zaprosił mnie Piotr Pustelnik twierdząc, że mam w górach szczęście. On po raz piąty miał się zmierzyć z Annapurną, dla mnie to była pierwsza próba. Jadąc wiedziałam, że góra ma złą legendę, więc gdzieś z tyłu głowy to siedziało. Wspomnienia Herzoga umacniały mnie w przekonaniu, że to niebezpieczny szczyt. Niemniej wierzyłam, że staniemy na jego wierzchołku i tak też się stało" - powiedziała PAP Baranowska.

Himalaistka, która ma obecnie dziewięć ośmiotysięczników w swoim dorobku, podkreśliła, że największe trudności na Annapurnie wiążą się nie z aspektami technicznymi czy wysokością, ale sytuacjami trudnymi do przewidzenia.

"Największe zagrożenia to lawiny, szczeliny oraz fakt, że po północnej stronie - od której atakowaliśmy - baza leży bardzo nisko, na około 4000 m i trzeba się wspinać cztery kilometry w górę. Z tych powodów, ograniczając ryzyko, aklimatyzację zrobiliśmy na siedmiotysięczniku Pumori. Szczyt powitał nas załamaniem pogody, ale w pierwszym oknie pogodowym udało się go zdobyć" - dodała.

Podczas dziewiczej wyprawy w 1950 r. poważne problemy Francuzów zaczęły się w zejściu. Zdjęcie okularów na szczycie w celu zrobienia fotografii, zgubienie rękawic przez Herzoga, załamanie pogody, które przyniosło burzę śnieżną, spowodowały, że odwrót był walką o życie. Gdyby nie pomoc Gastona Rebuffata i Lioneya Terraya, którzy dotarli do obozu V na wysokości 7500 m, zdobywcy mogliby pozostać w wiecznych śniegach. Herzog stracił władzę w odmrożonych dłoniach, Lachenal miał odmrożenia nóg, zaniki świadomości oraz - podobnie jak dwaj ratownicy - cierpiał na śnieżną ślepotę. 

Zdjęcie Lachenala z zabandażowanymi kikutami dłoni i stóp, którego na paryskim lotnisku Orly wynosi na rękach z samolotu współtowarzysz wyprawy Terray, stało się jednym z bardziej poruszających dokumentów w historii alpinizmu. Lachenal nie mogąc się wspinać przerzucił się na wysokogórskie eskapady narciarskie. Podczas jednego z ekstremalnych zjazdów, 25 listopada 1955 roku, poniósł śmierć, wpadając do szczeliny lodowej w masywie Mont Blanc.

Herzog, minister sportu, a następnie przez wiele lat mer Chamonix, zmarł w grudniu 2012 roku w Neuilly-sur-Seine pod Paryżem w wieku 93 lat.

Baranowska, druga i jedyna Polka na Annapurnie, po Wandzie Rutkiewicz, uważa, że to jeden z ładniejszych szczytów w Himalajach.

"Dla mnie wszystkie ośmiotysięczniki są ładne, ale Annapurna chyba szczególnie. W domu, w salonie, wisi jedyne zdjęcie himalajskich gigantów i jest to właśnie Annapurna. Zrobiłam fotografię wspinając się na Dhaulagiri, a więc z daleka, ale mimo to, a może właśnie dlatego, widać jej piękno. Pamiętam, że właśnie wspinając się na Dhaulagiri polubiłam Annapurnę. Widziana z bazy jest mniej spektakularna, ale też ma to +coś+" - dodała Baranowska, która na razie odpoczywa od gór najwyższych, ale wspina się w niższych, bierze udział w akcjach charytatywnych, prowadzi także szkolenia dla firm.

Zaangażowana jest m.in. w Olimpiady Specjalne oraz uczestniczy w projekcie "28 marzeń - niepełnosprawni w drodze na szczyt". Wraz z dziewięcioma wychowankami i ich opiekunami z Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego w Działdowie będzie zdobywać Koronę Gór Polski.

"Mam nadzieję, że epidemia COVID nie storpeduje naszych tegorocznych planów" - podsumowała.

Olga Miriam Przybyłowicz

olga/ pp/

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje